FANDOM


NIESAMOWITA HISTORIA BYŁEJ SIOSTRY ZAKONNEJ KOŚCIOŁA RZYMSKO – KATOLICKIEGO Świadectwo siostry Charlotty. A więc mówiąc to świadectwo, daję je ponieważ po tym gdy Bóg mnie ocalił, wyprowadził mnie z zakonu, poza więzy i ciemność. Pan obciążył moje serce aby dać to świadectwo, aby inni mogli się dowiedzieć, czym są zakony klauzurowe. A więc gdy będziecie słuchać uważnie tego popołudnia. Postaram się nie wypowiedzieć jednej rzeczy,która pozostawiłaby w waszym sercu wrażenie, że nie obchodzą mnie katolicy. Nie lubię tego, co robią, nie zgadzam się z tym czego nauczają. Ale mówię o nich, dla Jezusa. Jestem zainteresowana ich duszami. Wierzę, że Jezus szedł na górę Golgotę, umarł po to abyśmy mogli go poznać.I ich dusze są tak samo cenne, jak wasze dusze i moja. Dlatego jestem nimi zainteresowana. A więc zagłębimy się w to świadectwo. 3 ŚWIADECTWO Zostałam urodzona w rzymskim katolicyżmie, nie znając niczego innego. Nie znając Słowa Bożego, ponieważ nie mieliśmy Biblii w naszym domu. Nigdy nie słyszeliśmy na temat tego wspaniałego planu Zbawienia przez wiarę w Pana Jezusa. Więc naturalnie dorastałam w tym katolickim domu jako dziecko, znając jedynie katechizm. Znając jedynie nauczanie kościoła rzymsko – katolickiego, a ponieważ kochałam Pana Boga i ponieważ chciałam zrobić coś dla Niego, chciałam oddać mu swoje życie. Nie znałam, żadnej innej drogi dla rzymsko – katolickiej dziewczynki, aby poświęcić swoje życie Bogu, inną niż pójście do zakonu. I chodząc do konfesjonału, gdzie naturalnie jestem pod wpływem spowiednika, rzymsko – katolickiego księdza. On ma wpływ na moje życie, tak że jednego dnia postanowiłam poprzez jego wpływ i jednego z nauczycieli w szkole, że chcę zostać zakonnicą. W tamtym czasie myślałam, że bycie zakonnicą jest otwartym nakazem. Ale do czasu, gdy do tego doszło i ubrałam swój biały welon w wieku 16, 5 lat, wszystko było piękne. Ja naprawdę nie miałam żadnego strachu w swoim sercu. Wszystko co mi powiedziano było podobne do tego, co słyszałam w kościele zanim wstąpiłam do zakonu. A więc pewnego dnia, po tym gdy zadecydowałam aby wstąpić do zakonu. Pamiętam ten szczególny dzień dwie inne zakonnice przyszły ze mną do domu, były to moje nauczycielki. I gdy dotarłyśmy do domu mojego ojca tego popołudnia, nasz ojciec spowiednik był również w domu. Ja mówię otwarcie, że będąc małą dziewczynką , dzieci były widziane, a nie słyszane. Nie odzywałeś się będąc dzieckiem (przynajmniej w mojej rodzinie, w moim domu), dopóki cię o to nie poproszono. Pamiętam, że słuchałam ich gdy kontynuowali rozmowę i wtedy podeszłam bliżej mojego ojca i zapytałam, czy mogę coś powiedzieć. To było trochę niezwykłe zachowanie, i wtedy on pozwolił mi mówić. I wtedy powiedziałam: "Tato, ja chcę wstąpić do zakonu." I muszę wam powiedzieć, że ten ksiądz szybko to podchwycił, on już wcześniej wpływał na mnie. Mój ojciec zaczął płakać, nie ze smutku, ale dlatego że był bardzo szczęśliwy. Moja mama przyszła i chwyciła mnie w ramiona i ona również łkała, była bardzo szczęśliwa. To nie były łzy smutku, gdyż myślała, że jej mała dziewczynka oddaje swoje życie zakonowi, aby modlić się za zatraconą ludzkość. Oczywiście cała moja rodzina była tym zachwycona i ja również. W każdym razie nie poszłam tam przez około roku po tym wydarzeniu. I przyszedł w końcu czas, gdy się przygotowałam i moja mama przygotowała rzeczy dla mnie. Więc wstąpiłam do zakonu, zabrali mnie. Nie mieliśmy klasztoru w pobliżu domu moich rodziców, tak że zabrali mnie tysiące mil od domu. Gdzie wstąpiłam do szkoły przy zakonie. Było to trzy miesiące po moich trzynastych urodzinach, po prostu mała dziewczynka. Teraz patrząc na to wstecz, myślę: O jejku, tak bardzo tęskniłam za domem, tak bardzo tęskniłam. Moi rodzice zostali ze mną przez trzy dni, a gdy odjechali zaczęłam bardzo tęsknić za domem. Dlaczego nie miałabym tęsknić, byłam jeszcze dzieckiem zabranym daleko od domu. Wiecie, gdy byłam małą dziewczynką nie spędziłam nocy bez mojej mamy. I zapewniam was, że nigdy nie ruszyłam się z miejsca bez mojej rodziny. A to nie było najbliższe miasto od mojej rodziny i byłam tam bardzo samotna i bardzo tęskniłam. Ale nigdy nie zapomnę tego, gdy moja mama powiedziała mi: ,,żegnaj” i musiała przebyć daleką drogę ode mnie. A ja nigdy nie zdałam sobie sprawy w swoim sercu, że nigdy więcej ich nie zobaczę. Oczywiście nie planowałam tego w ten sposób, planowałam być zakonnicą w zakonie otwartym. Ale słuchajcie ostrożnie kolejną część świadectwa, abyście zrozumieli dlaczego mówię niektóre z tych rzeczy. I teraz, często mówimy że księża selekcjonują materiał dla siebie poprzez konfesjonał. Ponieważ w wieku siedmiu lat, poszłam do spowiedzi. W wieku siedmiu lat, pierwszą rzeczą jaką robiłam gdy wchodziłam do kościoła, było siadanie pod stopami krucyfiksu, niż pod dziewicy Marii. Póżniej pomijałam krucyfiks i pytałam dziewicę Marię, żeby pomogła mi w przygotowaniu dobrej spowiedzi. Ponieważ byłam dzieckiem, moje serce było szczere i wiedziałam, że ksiądz mówił nam aby zawsze przygotować dobrą spowiedż. Niczego nie zatajać, mówić o wszystkim jeśli spodziewam się otrzymać rozgrzeszenie za moje grzechy, które popełniłam. Tak więc pytałam dziewicę Marię w przygotowaniu dobrej spowiedzi.Póżniej pytałam Jezusa. Aby pomógł mi w przygotowaniu dobrej spowiedzi. I wiecie, zapewniam was że gdy wstąpiłam do zakonu, po tym jak przerwałam swoją szkołę, dopiero skończyłam ósmą klasę, obiecano mi edukację w liceum i w collegu. Ale nie otrzymałam edukacji w collegu, jedynie szkolenie licealne. Zapewnili mi to, w porządku, ale było to po jakiś niesamowitych trudnościach. Ale zapewnili mi to, co bardzo doceniam, ale zapewniam was, że po tym jak poddali mnie ostatecznemu szkoleniu, przez które musiałam przebrnąć, po to aby choć trochę bardziej przygotowane, aby wstąpić do zakonu. To szkolenie jest naprawdę bardzo ważne, i o ile zakonnica jest zaniepokojona, o tyle wie już mniej więcej o co w tym wszystkim chodzi. Byłam na tym szkoleniu przez jakiś czas, więc teraz wstępuję do zakonu. I teraz przez kilka minut chciałabym opowiedzieć wam jak żyłyśmy, co jadłyśmy, jak spałyśmy. Gdy zapoznam was teraz z realiami zakonu, będziecie mogli trochę więcej zrozumieć odnośnie mojego świadectwa. Na początku gdy wstąpiłam do zakonu jako małe dziecko, byłam jeszcze w szkole, byłam jeszcze szkolona ale przyszedł dzień, miałam wtedy około 14, 5 roku gdy siostra przełożona zaczęła mówić mi o białym welonie. A ja nie wiedziałam za dużo na ten temat, ale ubierając biały welon (tak mi mówiły) zostanę poślubiona krwi Jezusa Chrystusa. Odbędzie się uroczystość, będę ubrana w ślubne szaty. I tego szczególnego poranka, jak mi powiedziano o 9: 00, przebiorą mnie w szatę ślubną. Jeśli zastanowicie się skąd ona się bierze, skąd biorą szaty ślubne dla młodych zakonnic. Siostra przełożona napisała list do mojego ojca i powiedziała ile pieniędzy chce, i po tym niezależnie od tego o co poprosiła, mój ojciec przysyła jej. Po czym mała siostra zakupowa idzie i kupuje materiał. Przygotowana zostaje szata ślubna, przez siostry z zakonu. Nadal jest otwarty nakaz.I oczywiście o cokolwiek ona poprosi, mówi że wyda na szatkę ślubną. Oczywiście my nie wiemy tych wszystkich rzeczy na początku naszego świadectwa, ale po pobycie w zakonie przez jakiś czas, dopwiemy się że mogą poprosić mojego ojca o setki dolarów i on im je przyśle. Po czym nie wydadzą tego, no może 1/3 tej sumy na strój ślubny, a resztę zachowają. A mój ojciec nie będzie widział różnicy, ani ja do czasu aż spędzę w zakonie trochę czasu i sama będę musiała przygotować szatki ślubne. Wtedy poznam ich wartość, ile naprawdę kosztują a ile pieniędzy przychodzi, ponieważ byłam zakonnicą która składała zamówienia. A więc w porządku, oczywiście przyszedł czas gdy szłam w rządku ubrana w strój ślubny. Jak wiecie, w zakonie chodziłam czternaście stacji jakie przemierzył Jezus idąc na górę Golgotę. Ale po tym jak zdecydowałam się, by ubrać biały welon nigdy więcej nie chodziłam. Chciałam być warta, chciałam być wystarczająco święta aby być wydana za krew Chrystusa. A więc uklękłam i czołgałam się czternaście stacji, niezły dystans, ale wlokłam się. W każdy piątek rano, czułam że mnie to uświęca, że przybliży mnie to do Boga, że robi mnie to wartą, każda stacja którą miałam pokonać, czego chciałam bardziej niż czegokolwiek innego na świecie. Chciałam zrobić wrażenie w waszym sercu. Każda mała dziewczynka, która wstępuje do zakonu, wiem że ma chęć życia dla Boga. To dziecko chce oddać swoje serce, umysł i duszę Bogu. Wielu ludzi to komentuje i słyszymy to od wielu ludzi, że tylko złe kobiety wstępują do zakonu. To nie jest prawdą, są gwiazdy filmowe które wstępują do zakonu i żyją poza światem. Nie ma wątpliwości że są grzesznikami. Ale one są dorosłymi kobietami, one wiedzą co robią i idą tam tylko dlatego, że kościół rzymsko – katolicki potem otrzyma nie tylko tysiące, ale nawet miliony dolarów. I nie przeszkadza im, kogo przyjmują jeśli mogą otrzymać z tego dużo pieniędzy od takiej osoby. Ale zwykła, mała dziewczynka, która tam wstępuje jako dziecko, jest tylko dzieckiem i wstępuje tam z jej umysłem, sercem i duszą tak niewinną, jaką tylko dziecko może mieć. Mówię to, ponieważ słyszymy wiele rzeczy które nie są prawdą. Po tym jak zostałyśmy zaślubione Jezusowi Chrystusowi, chciałabym, abyście wysłuchali tego uważnie i podążali za mną do końca tego świadectwa. Jesteśmy teraz postrzegane jako mężatki. Jesteśmy teraz pannami młodymi Jezusa Chrystusa. I teraz ksiądz uczy każdą małą dziewczynkę, która ubiera biały welon, że została panną młodą Jezusa Chrystusa. Uczy ją, aby wierzyła że jej rodzina będzie zbawiona. Nie robi różnicy ile banków obrabują, ile sklepów okradną. Nieważne ile piją, palą i używają w tym świecie. Robią te wszystkie rzeczy co grzesznicy zwykle robią. To nie ma większego znaczenia. Nadal nasze rodziny będą zbawione, jeśli my będziemy kontynuowały życie zakonne, i poświęcimy swoje życie zakonowi czy kościołowi, możemy być pewne że nasza najbliższa rodzina będzie zbawiona. I wiecie, jest wiele małych dzieci, które są przekonywane i zapewniane aby wstąpić do zakonu, bo zdajemy sobie sprawę że jest to zbawienie dla naszych rodzin. I czasem nawet w rodzinach rzymsko-katolickich, dzieci dorastają i opuszczają kościół rzymskokatolicki i popadają w największy grzech. A więc każda mała dziewczynka, która wstępuje do zakonu ma nadzieję, ze poprzez jej tak wielkie poświęcenie, jej dom, mamusia i tatuś wszyscy których dziecko kocha, jej rodzina zostanie zbawiona niezależnie od tego jakiego grzechu się dopuścili. I oczywiście jesteśmy jeszcze dziećmi, nasze mózgi są jeszcze niedojrzałe i nie znamy nic lepszego. Jest bardzo łatwo wmówić takie rzeczy do serc i umysłów małych dzieci. I ksiądz jest naprawdę w tym dobry i oczywiście my patrzymy na naszego księdza spowiednika jak na boga. On jest jedynym bogiem jakiego znam. I dla mnie on był nieomylny. Nie myślałam, że może grzeszyć, że mógłby skłamać, nie myślałam że mógłby kiedykolwiek popełnić błąd. Patrzyłam na niego jak na najświętszego ze świętych, ponieważ nie znałam Boga. Ale znałam rzymsko-katolickich księży. I dla mnie, ja patrzyłam na niego przy każdej rzeczy o którą pytałam Boga, tak można powiedzieć. Myślałam że ksiądz da mi odpowiedź. A więc nastał dzień dla każdej z nas. I teraz gdy idziemy razem, chcę abyście słuchali ostrożnie. Po ubraniu białego welonu, sprawy wyglądają pięknie, mam 16,5 lat, każdy jest dla mnie dobry i żyję w zakonie. Nic jak dotąd nie widziałam, ponieważ żadna mała dziewczynka nie będzie podlegać żadnemu rzymsko-katolickiemu księdzu do 21 roku życia. I gdy otrzymamy następny welon, wtedy to zrozumiemy. Na razie nic o tym nie wiemy, to jest trzymane w tajemnicy przed młodymi siostrami do czasu, aż założymy czarny welon, ale wtedy jest już za póżno. Nie mam przy sobie kluczy do tych podwójnych drzwi, i nie ma dla mnie możliwości wyjścia. Ksiądz będzie mówił na całym terenie USA i w innych krajach, że siostry mogą wyjść z zakonu kiedy tylko chcą. Spędziłam tam 22 lata, robiłam co tylko w moich siłach aby się stamtąd wydostać. Nosiłam przy sobie łyżkę stołową żeby zrobić podkop, i próbowałam kopać na dole w piwnicach, bo tam nie ma podłóg. Ale nigdy nie mogłam kopać wystarczająco daleko, aby wydostać się z zakonu, używając łyżki stołowej. I to było chyba jedyne narzędzie, ponieważ używałyśmy łopaty, musiałyśmy wykonywać ciężką wyczerpującą pracę. Gdy używałyśmy łopat byłyśmy strzeżone, obserwowane przez dwie starsze zakonnice, które składały później raporty. I zapewniam was, nie próbowalibyście kopać łopatą, bo i tak nie zaszlibyście daleko, bo oni budują te zakony tak, aby małe zakonnice nie mogły uciec. Wierzę, że Bóg toruje drogę wielu małym dziewczynkom, aby wyszły z zakonu. Dobra, teraz gdy nadszedł czas, myślę że miałam wtedy 18 lat, gdy matka przełożona zaczęła rozmawiać ze mną. Widzicie, ja planowałam wyjść po założeniu białego welonu. Chciałam zostać zakonnicą – pielęgniarką kościoła rzymskiego, ale myślę że matka przełożona obserwowała moje życie. Myślę, że ona zdawała sobie sprawę że mam dużo możliwości, że mam silne ciało, i myślę, że ta kobieta mnie obserwowała, ponieważ jednego dnia poprosiła mnie o przyjście do jej biura, i zaczęła mi mówić ,,Charleeta, masz silne ciało. Wierzę, że masz możliwości zostania dobrą zakonnicą w zakonie klauzurowym. Wierzę, że jesteś typem, który będzie chciał zrezygnować z własnego domu, mamusi i tatusia, zrezygnować ze wszystkiego co kochasz w świecie, w świecie że tak powiem i ukryć się za drzwiami zakonu. Ponieważ wierzę, że twoje dobro zostanie ukryte tam i dasz swoje życie jako ofiarę, żyjąc w skrajnym ubóstwie, abyś mogła modlić się za zatraconą ludzkość. Powiedziała: ,,Ty jesteś typem, który wyraża chęć cierpienia, ponieważ my wierzymy jako zakonnice że my cierpimy po to, aby nasi ukochani i twoi ukochani, którzy są obecnie w czyśćcu zostaną stamtąd uwolnieni wcześniej, poprzez nasze cierpienie.” ( Doktryna o czyśćcu wymyślona przez Grzegorza I – w roku 593. Dogmat o czyśćcu zatwierdzony przez Konsylium we Florencji w roku 1443). Wiedziała, że jestem gotowa cierpieć, nie marudziłam, nie narzekałam, wiedziała to wszystko obserwując moje życie i to był powód dla którego zaczęła mówić mi o czarnym welonie. I potem, oczywiście ja nic nie wiedziałam o zakonnicach żyjących w zamknięciu, nie wiedziałam jak żyją, co robią ale ta zakonnica jest chętna mi o tym opowiedzieć. I teraz słucham wielu ludzi, którzy starają się mi to powiedzieć w wielu miejscach do których podróżowałyśmy. Polegam na wielu katolikach, którzy próbują mi to opowiedzieć. Byłam w wielu zakonach ale powiem wam że katolicy mogą cię okłamywać i nie muszą iść do spowiedzi, (Cicha spowiedź grzechów do księdza zamiast Bogu (obowiązkowo raz w roku) ustanowiona przez papieża Innocentego III w czasie trwania Konsylium Laterańskiego w roku 1215), dopóki ksiądz im tego nie powie, ponieważ kłamstwo którego się dopuścili, było w obronie ich wiary. Mogą kłamać jak tylko chcą, aby bronić ich wiary i nigdy nie iść do konfesjonału, do czasu aż ksiądz im tego nie nakaże. Mogą robić jeszcze więcej, kraść do 40 dolarów i nie muszą mówić o tym księdzu. Nie muszą pisnąć, ani słowem w konfesjonale. Tak są nauczeni, każdy rzymski katolik o tym wie i każdy katolik będzie za to pochwalony. Wiele z nich kradnie do tej sumy i wiele z nich kłamie. Znam setki, setki ich, widziałam wiele z nich płaczących do Boga aby ich ocalił, i wiecie co, zanim to powiedzą, patrzą na moją twarz i trzymając mnie za rękę i mnie okłamują. Ale po tym jak Bóg dociera do ich serca, wtedy oni chcieli postąpić dobrze, jak mi powiedzieli, bo zdali sprawę że kłamali na ten temat. Ale jak tylko są rzymskimi-katolikami i mogą kłamać. I to jest smutna rzecz, nie możesz spodziewać się po nich aby znali Boga, bo Bóg nie odlicza grzechu. I nie wierzę, że przyjdzie policzyć się z katolikami nawet jeśli byli zwodzeni i byli zaślepieni i prowadzeni drogą, która prowadzi do diabelskiego piekła. (Pod warunkiem, że opuszczą ten fałszywy kościół, odrzucając jego nauki, i pokutując ze swoich grzechów, dadzą się ochrzcić w imię Pana Jezusa Chrystusa, Dz. Ap. 2, 38.). Wierzę z całego mojego serca, bo opuściłam zakon i wiem coś o tym, jak niektórzy ci ludzie wierzą w to co robią.(to jest zbyt mało aby zadowolić Boga, jeśli katolicka nauka jest niezgodna z Biblią). Więc nadchodzi dzień, ona mówi mi Charlette musisz chcieć przelać swoją krew, jak Jezus przelał swoją na górze Golgoty. Powiedziała, musisz chcieć poddać się karom, ciężkim karom. Powiedziała, że musisz chcieć żyć w skrajnej biedzie. Obecnie żyję już w biedzie, ale myślałam że to mnie uświęci i przyciągnie mnie bliżej Boga, i sprawi że będę lepszą zakonnicą. A więc wyrażam chęć życia w takim ubóstwie. I tego szczególnego poranka powiedziała mi, co będę nosić. Mówiła, że spędzę 9 godzin w trumnie i wyjaśniła mi wiele rzeczy, wiele o których wiedziałam. I o wielu się nie dowiedziałam, do czasu aż zciągnęłam swój biały welon. A więc tego szczególnego poranka mam 21 lat, ale 60 dni zanim ukończyłam 21 rok życia podpiszę jakieś papiery, które umieszczono przede mną. Papiery te dotyczą tego, że zrzeknę się całego spadku, który mogłabym otrzymać od mojej rodziny po ich śmierci. Oczywiście przepisuję to na rzecz kościoła rzymsko-katolickiego. I często mówię, że księża rzymsko-katoliccy wybierają dziewczyny, nie tylko ze względu na ich pochodzenie, nie tylko ze względu na ich silne ciała, ich silne umysły i silną wolę. Ale wybierają dziewczyny których matka i ojciec posiadają wiele majątku i oni się czują komfortowo w swoim nastawieniu do spraw materialnych w tym życiu, dlaczego? Bo jak to dziecko pójdzie do zakonu, oni otrzymują część pieniędzy, pieniędzy jej ojca. I również mówię to często, że nawet zbawienie w kościele rzymsko-katolickim będzie kosztowało cię dużo pieniędzy, więcej niż o tym wiesz. (problem w tym, że w katolickim kościele nie ma zbawienia,nawet za całe złoto świata).Więc nie przeszkadza im rekomendować to dziecko i dziedzictwo, które należałoby do niej. Więc tego szczególnego poranka powiedziałam do matki przełożonej: ,,Daj mi chwilę, aby to przemyśleć”. Ona nie zmuszała mnie do tego, nikt mnie nie zmuszał. Ale ja myślałam o tym przez parę lat i jednego dnia jej powiem że ukryję się za drzwiami konwentu, ponieważ wierzę że mogę poświęcić więcej czasu Bogu. Że mogę się więcej modlić, może będę w stanie cierpieć więcej na ciele. Ponieważ byliśmy nauczeni wierzyć że Bóg uśmiecha się w Niebie, gdy siebie karzemy, jakiekolwiek nie miało by to być cierpienie. I ja nie znałam nic innego, ponieważ często mówię, że gdybyś tylko mógł zajrzeć w serca tych małych zakonnic i jesteś Chrześcijaninem, to od razu wołałbyś do Boga w imieniu tych małych dziewczynek, bo jak dla mnie to my jesteśmy zwiedzione. Nie ważne, jaka szkołę skończyłyśmy, jesteśmy zwiedzione. Nie wiemy nic o tym cudownym Chrystusie, nic o Planie Zbawienia i żyjemy jak pustelnicy w zakonie. Więc tego szczególnego poranka, znów stoję w linii. I czy mogę powiedzieć, że nie staram się za mocno zagłębiać w to co się działo bo nie byłabym w stanie wszystkiego opowiedzieć, tak abyście zrozumieli. Ale tego poranka idę w linii, ale nie mam na sobie stroju ślubnego, mam na sobie całun pogrzebowy, jest zrobiony z ciemnego, czerwonego aksamitu i jest długi do samej ziemi. I idę w dół tą ścieżką, i wiem co mam zrobić. Trumna jest ręcznie robiona przez siostry z zakonu bardzo chropowata porównując do siedzenia tutaj. I wiem po co się tam znalazłam, wchodzę do tej trumny, kładę się do niej i spędzę tam 9 godzin. I dwie małe siostrzyczki przyjdą i przykryją mnie ciężką, czarną pokrywą, która nazywamy ciężką, czarną śmiercią. I wiecie, ona jest tak ciężka, że wydaje mi się iż zostanę zgnieciona na śmierć. Ale muszę tam zostać. Teraz wiem, że jak wyjdę z tej trumny to już nigdy nie opuszczę klasztoru. Wiem, że już nigdy nie zobaczę swojej matki i ojca, że już nigdy nie pojadę do domu. Że zawsze będę mieszkać za drzwiami konwentu i że gdy umrę, moje ciało zostanie tam pochowane. Powiedziano mi to, więc wiedziałam zanim to zrobiłam. To jest wielka cena do zapłaty, większa niż dowiedzieć się że nie są to nakazy religijne jak nam mówiono i jak byliśmy szkoleni. To dość rozczarowujące, dla młodej dziewczyny która oddaje swoje życie Bogu i ma zamiar zrezygnować z tak wielu rzeczy, poświęcić tak wiele. Zapewniam was, cóż za rozczarowanie. A więc po spędzeniu tej nocy, więc co zrobiłaś leżąc w tej trumnie? Co myślicie, że zrobiłam wylałam każdą łzę, pamiętałam każdą rzecz którą moja mama zrobiła dla mnie. Pamiętałam jej głos pamiętałam jak zasiadaliśmy wokół stołu. Pamiętałam czas, gdy modliła się, pamiętałam słowa które do mnie mówiła. Pamiętałam, jaką wspaniałą kucharka była. Wszystko, jako mała dziewczynka dorastająca w tym domu, pamiętałam to leżąc w tej trumnie. Wiedząc, że już nigdy nie usłyszę jej głosu i że nigdy nie ujrzę jej twarzy, nigdy nie wsunę nóg pod jej stół ciesząc się jej dobrymi potrawami. Więc około czterech godzin wylałam każdą łzę, którą miałam w swoim ciele, ponieważ to było takie ciężkie. I wiedziałam, że będę tęsknić za domem. Wiedziałam, że będę chciała ją kiedyś zobaczyć, ale zrezygnowałam z tego wszystkiego. Po co? Dla miłości Bożej, tak myślałam, bo nie znałam nic innego. I zapewniam was, że to było długie 9 godzin. I w końcu pozbierałam się i pomyślałam, Charletta. Teraz będziesz najlepszą karmelitanką, ponieważ wszystko co do tej pory uczyniłam, nawet gdy byłam jeszcze w zakonie, dawałam z siebie wszystko. Starałam się dać wszystko z siebie, bez względu na to co to było. A więc zrobiłam postanowienie, że dam wszystko co mam najlepszego, teraz chcę być najlepsza zakonnicą jaką możliwie mogę być. Matka przełożona wiedziała o tym, dlatego nie bała się nauczać mnie o tym wszystkim. Teraz zdałam sobie sprawę, po tym jak wyszłam z tej trumny, że wezmą mnie zaraz taką jaką byłam, obok do pokoju. Nazywaliśmy go pokojem matki przełożonej. Nigdy nie byłam w tym poszczególnym pokoju, więc nie wiem co ona tam ma. Ale wiecie co, gdy szłam tam tym razem matka przełożona posadziła mnie na twardym taborecie i natychmiast mam złożyć trzy śluby: ubóstwa, cnoty i posłuszeństwa. I wiecie,jak tylko to przysięgłam ona wzięła z płatka mojego ucha krople krwi. Ponieważ muszę podpisać każdą przysięgę moją własną krwią. I po tym jak to nastąpiło, mam ślubować ubóstwo. I teraz, gdy złożyłam śluby i wyrażam zgodę na życie w skrajnym ubóstwie do końca mojego życia. I jak to wygląda to skrajne ubóstwo? Oczywiście nie wiemy. I potem następna przysięga – cnoty. I wiecie, ta przysięga, oczywiście wiecie co oznacza, powiedziano mi ze jestem żoną Jezusa Chrystusa, jestem Jego panną młodą. Pozostanę dziewicą, nigdy legalnie nie wyjdę za mąż w tym świecie, ponieważ zostałam panną młoda zaślubioną krwi Jezusa Chrystusa. Gdy biskup zaślubił mnie z Jezusem Chrystusem, wsunął obrączkę na mój palec, tak że zostałam zapieczętowana z Chrystusem, jestem Mu poślubiona, zaakceptowałam to, bo nie znałam nic innego. I teraz, oto jestem zawieram przysięgę że na zawsze pozostanę dziewicą, bo jestem panną młodą Chrystusa. I chcę abyście uważnie słuchali. I później moja ostatnia przysięga – posłuszeństwa. I teraz, gdy my składamy ten ślub, myślę że wiem co oznacza posłuszeństwo, żyję w zakonie. Jestem tam i mam na myśli, że oni wymagają absolutnego posłuszeństwa. Nie spóżniasz się z niczym, nawet dwóch minut. Mam na myśli, że nie walczysz z tym. Musisz poznać co oznacza posłuszeństwo i oni tego żądają i ty uczysz się co to takiego, i jest dużo mądrzejsze szybko się tego nauczyć i tego przestrzegać, by oddawać im całkowite posłuszeństwo. Dobrze teraz, co oznacza podpisanie takich ślubów. Pozwólcie że powiem wam co to oznacza, oznacza to więcej niż przeciętny człowiek to sobie wyobraża. Ponieważ większość ludzi, których znam wiedzą bardzo mało na temat posłuszeństwa. No w jakimś sensie tak, ale nie wiecie co małe zakonnice wiedzą na temat posłuszeństwa. Zapewniam was o jednym, jeżeli nie żyliście w zakonie. Ten poszczególny ślub, który podpisałam własną krwią coś sprawił, ponieważ po tym jak go podpisałam. Czy zdajecie sobie sprawę, że podpisałam że zrzekam się wszystkiego: moich praw. Stałam się mechaniczną, ludzką istotą. Nie mogę usiąść jeśli mi nie pozwolą, nie mam prawa wstać do czasu aż mi nie powiedzą, nie mogę się położyć aż mi pozwolą, nie ośmielam się wstać aż mi nie powiedzą. Nie mogę jeść aż mi pozwolą, nie widzę tego co widzę, nie słyszę tego co słyszę, nie czuję tego co czuję. Stałam się mechaniczną, ludzką istotą, ale nie zdajesz sobie sprawy z tego do czasu podpisania wszystkich ślubów. I nagle zdajesz sobie sprawę, oto jestem, bezwiedna istota ludzka. I oczywiście należę teraz do Rzymu, zapewniam was o tym teraz. Dobrze, przechodzimy do tego co stało się po tych szczególnych ślubach. Zostaliśmy zapomnianymi kobietami zakonu i aby was zapewnić o czym mówię, natychmiast po przyjęciu ślubów, matka przełożona zabierze mi moje imię i nada mi imię świętej patronki. I uczy mnie wierzyć, że jeśli cokolwiek mi się stanie w zakonie, to mogę modlić się do tej świętej, (Pismo Święte mówi w1 Tym. 2, 5. Że jest tylko jeden pośrednik między Bogiem a ludżmi, człowiek Chrystus Jezus. Czyli zakonnice są zmuszane do bałwochwalstwa ). i ona otrzyma moje modlitwy i przekaże je Bogu, ponieważ ja nie jestem dostatecznie święta, aby stać w obecności Boga. Nic dziwnego że żadna z tych małych zakonnic nie zbliża się do Boga. Zawsze nas uczą, że nie jesteśmy dostatecznie święte aby stać w Jego obecności. I zawsze musimy wstawiać się przez kogoś innego, aby nasze modlitwy zostały wysłuchane. I wierzymy w to, bo nic innego nie znamy. I teraz cała tożsamość Charletty, kim była zostaje odebrana. Moje imię zostanie mi odebrane. I jeśli ty zapytasz o mnie kontaktując się z zakonem, i nazwiesz mnie moim rodzinnym imieniem, powiedzą tobie że nie ma tu takiej osoby. Nie istnieję, nawet jeśli tam jestem, bo jestem zapisana pod innym imieniem. Teraz matka przełożona obetnie każdy włos z mojej głowy i potnie je nożyczkami. Nie ma jednego włosa, który by pozostał na mojej głowie. I oczywiście, gdybyś była zakonnicą zrozumiałabyś. Ciężki kornet jaki musimy nosić, byłby tak niewygodny gdybyśmy miały włosy. Musiałybyśmy dbać o nie, a nie mamy czasu się tym zajmować w zakonie. Nie ma grzebieni w zakonie, tak że możecie sobie wyobrazić jakby to było dbać o włosy tam. Nie jest konieczne, abyśmy miały grzebień, po tym jak skończą. Dobra, teraz to jest mój czarny welon. To są moje wieczyste śluby, jak je nazywamy. Jestem tam, mam tam zostać. Teraz wiecie do tego momentu, otrzymywałam list raz w miesiącu od mojej rodziny i sama pisałam, raz na miesiąc do mojej rodziny. Nawet jeśli pisząc ten list, nie mam wątpliwości że zamazują wiele z tego, ponieważ gdy sama otrzymywałam list od mojej rodziny, było tak wiele zaciemnień że nie było sensu w tym liście. (To mi przypomina iście komunistyczną cenzurę ). Och, i gdy widziałam te zaciemnienia zastanawiałam się, co moja matka do mnie pisała. Nie martw się, nigdy nie dowiesz się co do ciebie napisali, ponieważ oni to zamazują. A więc to łamie twoje serce wiele, wiele razy. I tak jesteś samotna, bo nie masz przyjaciół w zakonie. Zapewniam was, nawet jeśli było nas 180 w moim skrzydle, żadna z tych zakonnic nie była moją przyjaciółką, ani ja nie byłam przyjaciółką dla nich, ponieważ zabronione jest mieć przyjaciół w zakonie. Wszystkie jesteśmy policjantkami, detektywami obserwującymi siebie nawzajem. Tak nam powiedziano. I jeśli jedna mała zakonnica, znajdzie coś na drugą małą zakonnicę staje się ulubienicą matki przełożonej. I wtedy matka przełożona uczy tą małą zakonnicę, aby wierzyła że jeśli będzie w dobrych stosunkach z matką przełożoną, wtedy będzie też ulubienicą Boga. I oczywiście ta mała zakonnica będzie tego chciała i będzie mówiła wiele rzeczy, nawet jeśli część z nich nie jest prawdą, na inną małą zakonnicę. Dobrze , na razie wszystko jest jasne. I to się wszystko dzieje. Wszystko co mam znika, sprzedałam swoją duszę za masę teologicznej zupy, ponieważ to nie tylko zniszczyło nasze ciała, ale wiele z nas nawet umysły. I wiele z nas, gdy umrzemy w zakonie utraci własną duszę. A więc jest to bardzo poważna sprawa. I ja zachęcam was o modlitwę za te małe siostrzyczki, które znajdują się za drzwiami zamkniętych zakonów które nigdy nie usłyszą tej Ewangelii, którego znacie dzisiaj. Nigdy nie będą modlić się do Niego, tak jak wy się modlicie. Nigdy nie poczują Jego błogosławieństwa, jak wy Go czujecie. A więc chcę włożyć w wasze serca to, abyście modliły i modlili się za nie. Z pewnością one potrzebują wiele modlitwy. Dobrze, teraz gdy idę do tego pokoju i wszystko jest już jawne. I teraz jak Boga kocham, nie wiem co się stanie w kolejnym pokoju. Po tym jak przyjęłam śluby, , zawsze pozostanę dziewicą, nigdy legalnie nie wyjdę za mąż na tym świecie, ponieważ zostałam poślubiona Chrystusowi. I po tym wszystkim matka-przełożona prowadzi mnie do innego pokoju. A raczej otwiera drzwi i zostaję posłana do tego pokoju. I jak tylko wchodzę do tego pokoju widzę coś, czego nigdy wcześniej nie widziałam. Widzę księdza rzymsko-katolickiego przebranego w odświętny habit. I on podchodzi do mnie i obejmuje moje ramiona, czego nigdy wcześniej nie robił, na początku mojego życia zakonnego. (była dziewicą). Nigdy nie spotkałam księdza który znieważył by mnie w żaden sposób. Nigdy, żaden z nich nie był dla mnie niemiły, na początku mojego doświadczenia w zakonie. Ale oto tu jest teraz i oczywiście nie rozumiem o co w tym wszystkim chodzi. I nie mam pojęcia, czego ten człowiek oczekuje ode mnie, i wiecie co, odsunęłam się od niego, i powiedziałam: ,,Wstydż się.” I to go bardzo rozzłościło, i wiem że matka przełożona musiała usłyszeć mój głos, ponieważ weszła natychmiast. I powiedziała: ,,Ohh” wołając mnie po moim kościelnym imieniu. Powiedziała mi, że: ,,po tym jak będziesz w zakonie przez jakiś czas, nie będziesz się już tak czuła. Reszta z nas, czuła się dokładnie w ten sam sposób, i wiesz, ciało księdza jest uświęcone i dlatego nie jest grzechem dla nas, aby oddać swoje ciało księdzu.” (Co za perfidne kłamstwo! Żaden ksiądz włącznie z papieżem nie jest uświęcony a tym bardziej święty, kim oni są? Tym: 1 Tym. 4. 1 – 5). Innymi słowy, oni uczą każdą małą zakonnicę tego. Tak jak Duch Święty wypełnił łono Marii, i Jezus Chrystus się narodził, tak też ksiądz jest Duchem Świętym. (Następne blużniercze kłamstwo, bowiem ksiądz jest narzędziem demonów, i z Bogiem nie mają nic wspólnego). I dlatego nie jest dla nas grzechem rodzić dla niego dzieci. I powiem wam, że to jest to po co przychodzą do zakonu. ( Już od wczesnych lat średniowiecza znany to fakt, że zakony kobiece, służyły klerowi za burdele, bezpłatne, a dzieci narodzone z zakonnic były pozbawiane życia i zakopywane wewnątrz albo za murami zakonu. Kląby kwiatowe wewnątrz, pięknie kwitły. To się dzieje aż do obecnych czasów). Nie ma żadnego innego powodu na tym świecie, dla którego by ksiądz przyjeżdżał do zakonu. Ale aby omotać te cenne, małe dziewczynki. Zwodzą cię i zapewniam was, powiem o tym trochę później w moim świadectwie, co oni naprawdę robią po tym szczególnym czynie. I teraz każdy most został za mną spalony, nie ma drogi powrotu, nie mogę wydostać się z zakonu nawet jeśli bym błagała. Och, jak błagałam tego księdza przysłanego od mojego ojca. Chcę wracać do domu, nie chcę iść nigdzie dalej. I pozwólcie że wam powiem, to jest wtedy gdy zostajesz sama, i nie wiesz do kogo się zwrócić. Jesteś ofiarą okoliczności i żyjesz w zakonie, ponieważ nie ma innej drogi aby wyjść z zakonu. I zapewniam was, pozostałam w zakonie do czasu, aż Bóg przygotował dla mnie drogę wyjścia. A więc po tym wszystkim wstrzymano moją pocztę . Już nigdy nie otrzymam żadnego listu od mojej rodziny, nigdy żadnego listu. Należę do papieża, należę do Rzymu. I po tym wszystkim, matka przełożona po wzięciu tych wszystkich ślubów, i ksiądz prowadzi mnie do celi dla nowożeńców. Zapytacie się, czy poszłam … nie, zdecydowanie nie wstąpiłam do zakonu aby być złą kobietą. Byłoby znacznie łatwiej pozostać poza zakonem, żeby być złą kobietą. Nie poszedłbyś do zakonu, by żyć w ubóstwie w jakim żyłyśmy i cierpieć jak m,y cierpiałyśmy, aby być złą kobietą. Żadna dziewczyna by tego nie zrobiła. I byłoby znacznie łatwiej pozostać poza zakonem, jeśli chciałabym być złą kobietą. Ale ja poszłam tam, aby oddać moje serce i moje życie Bogu, i to był jedyny cel jaki miałam, idąc tam. I tutaj oto stoi ten ksiądz i oczywiście nie poszłam do ślubnej celi z nim. Miałam wtedy mocne ciało, ktoś z nas mógłby zostać zraniony, ponieważ walczyłabym do ostatniej kropli krwi. I wiecie, to bardzo ich zdenerwowało, zapewniam was, że nie poszłam do celi dla nowożeńców razem z nim. Ale teraz idę odbyć karę następnego ranka i oczywiście to będzie ciężka kara, za to co zrobiłam do tej pory. I gdy matka przełożona powiedziała, że zostanę ukarana następnego ranka, przejdę inicjację na karmelitankę. I pamiętam, gdy odprowadziła mnie w to szczególne miejsce, to była ciemna cela. Pamiętam, że mieszkałam nad nią na pierwszym piętrze do czasu mojego czarnego welonu. Po moim czarnym welonie przenieśli mnie do piwnicy, i żyłam tam do czasu aż Bóg uwolnił mnie z tych podziemi. Wcale nie mieszkałam w najwyższych piętrach budynku. Ale wiecie, gdy szliśmy do tego pokoju, jest bardzo ciemno i bardzo zimno. I gdy tam weszliśmy, jakoś weszliśmy tam od tyłu i zaczęliśmy iść do wejścia, i szłam razem z matką przełożoną. Gdy dotarłam w pobliże wejścia zobaczyłam palące się małe świeczki. Wszędzie na terenie zakonu zobaczycie siedem palących się świeczek. I gdy podeszłam bliżej zobaczyłam świeczki, ale nie widziałam nic innego i zastawiałam się co ona mi zrobi. To była myśl w naszym sercu i nic na to nie możemy poradzić, ponieważ się boimy. I oczywiście, gdy podeszłam bliżej zobaczyłam, że coś leży tam na desce. I wiecie, gdy podeszłam naprawdę blisko to zdałam sobie sprawę, że leży tam mała siostrzyczka, leżąca na tej desce, nazywam to katafalkiem, bo tym to było. I ja obserwowałam jej ciało, i oto leżała tam, i widziałam jak świece migoczą na jej twarzy i zdałam sobie sprawę, że to dziecko jest martwe. I oh, jak chciałam zapytać, dlaczego umarła, dlaczego tu jest, jak długo ją tu trzymacie. Ale pamiętacie, ja zrzekłam się wszystkich praw człowieka, i nie mogę wypowiedzieć jednego słowa, ale stoję patrząc. Wtedy matka przełożona powiedziała: Zostaniesz tu przy tym zmarłym ciele przez godzinę. I pod koniec godziny mały dzwonek zadzwoni i kolejna zakonnica przyjdzie mnie zastąpi. I czy mogę powiedzieć, że pouczono mnie że co każdą minutę, musiałam chodzić na przód tego małego ciała i kropić jej ciało wodą święconą mówiąc: ,,Pokój z tobą.( W czasach kiedy apostołowie głosili Ewangelię, nie istniały katolickie zakony, i nie znano katolickiego wymysłu jak, ,,święcona woda”, to wprowadzono: Święcona woda zmieszana ze szczyptą soli i błogosławiona przez księdza wprowadzono poraz pierwszy w roku 850). To nigdy nikomu nie pomogło. I ja zrobiłam dokładnie o co mnie poproszono, mimo iż było to okropne uczucie. Nie boję się zmarłych, wobec żyjących musimy być bardziej ostrożni. I ja nie bałam się tej małej zmarłej zakonnicy, ale byłam z nią całym sercem. I wiecie, po tym jak dzwoneczek zadzwonił i zdałam sobie sprawę, że minęła moja godzina. Zakonnica, która przyszła nas zastąpić podeszła tam skądś i ona oczywiście szła na paluszkach. Nie wolno było robić żadnego hałasu w zakonie, i oni nie mówią, oni cię dotykają. I oczywiście po moim pobycie tam z tą zmarłą zakonnicą, byłam pełna strachu, gdy ta dziewczyna położyła rękę na moim ramieniu zaczęłam wrzeszczeć, okropnie krzyczeć ze strachu, po prostu ze strachu. Nie chciałam tego zrobić, nie złamałam tej zasady celowo, ale byłam przestaszona i natychmiast musiałam przyjść do matki przełożonej. I wtedy po raz pierwszy dowiedziałam się o lochach. Nie wiedziałam, że w zakonie są lochy. I ona zostawiła mnie w takim ciemnym, brudnym miejscu. Bez podłogi przez 3 dni i noce nie otrzymałam żadnego jedzenia ani wody. I zapewniam was, że nigdy więcej nie krzyknęłam. Bardzo się starałam, żeby nie złamać zasady milczenia, bo wiem, że są tam lochy i cię tam przyprowadzą. I pozwólcie że wam teraz powiem, nie jest to najlepsze miejsce w którym można się znależć. Po tym jak byłeś w takim miejscu, znasz to uczucie. Dobrze, mówię o tym, zanim przejdę dalej, że religia katolicka jest arcydziełem szatana, z tymi kłamstwami, cudami i tradycją. I jego zwiedzeniem, to jest okropna rzecz gdy o tym wiesz. A więc gdy zeszłam tej celi, do której mnie zaprowadziła. Pozwólcie że spojrzę na tą małą dziewczynkę, i ta kara się skończyła. Zaraz następnego ranka powiedziała mi: ,,Charletta, idziesz odbyć kolejną karę”. Nie następnego dnia, tzy dni później po tym jak musiałam spędzić 3 dni i 3 noce w lochach. A więc następnego, 4- go czy 5-tego ranka, którykolwiek to był powiedziała: ,,Idziesz odbyć karę”. Wzięła mnie na dół do innego pomieszczenia, nie tego samego. I gdy szliśmy na dół tym razem, widziałam ten wielki kawał drewna, ale nie wiedziałam co to było. I gdy przyszliśmy trochę bliżej zobaczyłam krzyż zrobiony z ciężkiego drewna. I mogę powiedzieć, że był na 2, 5 do 3 metrów wysoki, bardzo ciężki. I ten krzyż był ustawiony w ten sposób. I ona doprowadziła mnie tutaj, pod podstawę tego krzyża i powiedziała: Teraz zdejmiemy ubranie. I rozebrałam się, i ona kazała mi położyć się i rozciągnąć moje ciało wzdłuż krzyża, pociągnęła moje ręce pod spód i związała je z moimi stopami. I wtedy, wiecie, to wtedy miałam przelać swoją krew. I ona nie powiedziała mi jak, również ja nie śmiałam zapytać jak ją mam przelać. Ona dała dwóm małym siostrom, które z nią przyszły bicz czyśćcowy. (Czyściec, wymyślił: Doktryna o czyśćcu wymyślona przez Grzegorza I – roku 593. Dogmat o czyśćcu zatwierdzony przez Konsylium we Florencji w roku 1443). Pozwólcie że nazwę to tyczką, jest mniej więcej takiej długości, około takiej szerokości i ma 6 odchodzących rzemieni 50 cm. Długości. I w środku rzemieni umieszczone są ostre drobiny metalu. I dano tym małym siostrom taki bat, i one stanęły po dwóch stronach tego krzyża i te zakonnice zaczęły w tym samym czasie biczować moje ciało. I mam na myśli, gdy ten metal uderzy w moje ciało oczywiście przetnie moją skórę, potnie ją do żywego mięsa i ja przeleję krew, która spływa na podłogę. To jest mój bicz czyśćcowy, mam na myśli biczowanie. To jest wtedy, gdy przeleję swoją krew tak jak Jezus przelał swoją na Golgocie. I oczywiście jestem człowiekiem, jestem ranna, to boli, to było bardzo bolesne. Po tym, gdy biczowanie zostało zakończone nie opatrzono moich ran, ubiorą mnie w moje ciuchy. I muszę w nich chodzić do końca dnia. Gdy przychodzi noc, i stoimy tam naprzeciw siebie. Musiałyśmy stać odwrócone do siebie plecami. Potem, gdy weszłam, oh, nie mogłam spać tej nocy. Nie byłam senna, bo nie mogłam swojej odzieży, które zaschły na tych ranach i to było straszne. Nie zdjęłam ich przez kilka nocy. I zapewniam was, że gdy przyszłam przed swój posiłek, nie chciałam mojego kubka z kawą. Rano otrzymywałyśmy kubek czarnej kawy serwowane w cienkich kubkach, nie możemy mieć żadnego mleka ani żadnego cukru, pod żadną postacią, i otrzymujemy jedną kromkę chleba. To wszystko co podają zakonnicom w zakonach, porcja waży około 100g. To wszystko co otrzymywałam na śniadanie. I oczywiście wieczorem otrzymywałam miskę zupy i świeże warzywa gotowane razem, w zupie nie ma żadnych przypraw, i połowę kromki chleba. Trzy razy w tygodniu dają mi połowę szklanki chudego mleka. To były nasze posiłki 365 dni w roku. I ja zaczęłam tracić wagę bardzo szybko, zapewniam was, ponieważ nie miałam wystarczającej ilości jedzenia. Nie pamiętam dnia kiedy kładłam się spać syta. Czasem byłam tak głodna, że nie mogłam spać. Ból był nie do zniesienia. Nie zrozumiecie tego i wiecie, dostawałeś tylko tą jedną kromkę chleba rano, która cię nie syciła. I oczywiście musiałyśmy pracować cały dzień. I zapewniam was, że te małe zakonnice gdy będziecie się o nie modlić, one potrzebują tych modlitw w wielu sprawach. Ponieważ wy położycie się spać z pełnym żołądkiem i czujecie się teraz komfortowo, ale zapewniam was że ani jedna z nich w chwili obecnej nie czuje się dobrze. One są głodne, są chore, są ranne, w bólach, mają złamane serca i tęsknią za domem i są zniechęcone. Ale najgorsze ze wszystkiego, że nie mają nadziei. Ty i ja wypatrujemy dnia, gdy ujrzymy Jezusa, one nie mają żadnej nadziei. Także upewniam się, że nie zapomnicie się za nie modlić. W porządku, to było straszne, zapewniam was. I później, parę poranków po tym, matka przełożona zabiera mnie z powrotem na kolejną inicjację. I gdy ja idę do izby karnej tego poranka, przyszłyśmy do tego miejsca i będziemy szły wzdłuż na tył. I wiecie to była całkiem długa droga, przeszłam przez miejsce, którego częścią jest tunel, i weszłam do pokoju, i szłam przez ten pokój. I gdy doszłam na sam koniec zobaczyłam te świece, które się paliły. I jest tam coś jeszcze, jest tam lina zwisająca z sufitu. Oh, jak byłam przestraszona. Zastanawiam się, po co jest ta lina, co matka przełożona teraz zrobi. Po tych dwóch karach zaczynasz mieć bardzo dużo strachu w swoim sercu. A więc nie mogę nic powiedzieć, idę tam. I widzicie, widzę liny i zastanawiam się co ona planuje zrobić z tymi linami zwisającymi z sufitu. Wtedy powiedziała, stań tam naprzeciw ściany, blisko ściany. I ja musiałam stanąć bokiem na mniej więcej taką odległość, poprosiła mnie o podniesienie obydwu moich kciuków, co zrobiłam. Póżniej ona spuściła jedną linę na dół, na której była metalowa obręcz, dobrze przyczepiona. I ona zapięła ją wokół mojego kciuka. Potem opuściła kolejną linę i zapięła obręcz wokół tego kciuka. I teraz stoję w ten sposób zwrócona do ściany. I wiecie, potem ona podeszła do końca tego, do tego jak to chcecie nazwać. Ona nazywała to pokrętłem i zaczęła nim kręcić, i ja zaczynam się podnosić. Ona podnosi mnie w powietrze. I wiecie, gdy mnie tak podnosi, tylko moje duże palce u stóp dotykają podłogi. Związuje je. I tak wiszę, cały ciężar ciała jest na moich kciukach i palcach stóp. Żadne słowo nie zostało wypowiedziane, nikt nie wypowiedział ani słowa, i ona wyszła z tego pokoju i zamknęła drzwi. Jeśli rozumiecie co to znaczy słyszeć zamykanie drzwi, i wiecie że wiszą tam w ten sposób. Nigdy tego nie zrozumiecie, dopóki nie zostaniecie zakonnicą. I gdy ta kobieta odeszła, to nie wiedziałam jak długo tam zostanę. Na jak długo ta kobieta mnie tam zostawi i wiecie, oni nie przyszli żeby przynieść mi jedzenie, ani wody. I pomyślałam sobie, czy to jest właśnie to, czy umrę tu w ten sposób i w ciągu kilku godzin, możecie sobie to wyobrazić, nadal jestem ludzką istotą. Moje mięśnie zaczęły krzyczeć z bólu. Cierpiałam, a ta kobieta pozwoliła mi tam tak wisieć, i nikt nie przechodził w pobliżu. I co możesz zrobić, możesz tylko płakać, możesz wylać każdą łzę, nikt cię nie usłyszy, nie ma tam nikogo kto by się przejmował tym, jak wiele łez przelejesz. A więc, wiszę tam. I w końcu zaczęłam czuć, że tego nie wytrzymam, że na pewno umrę gdy po mnie szybko nie przyjdą. I czułam, że zaczynam puchnąć. Nie wiem jak długo tam wisiałam. Otworzyła drzwi jednego poranka i przyniosła mi coś do jedzenia, i woda była na patelni. I tam były ziemniaki, te ziemniaki nie były dobre do jedzenia, były na patelni. I tam znajdowała się półka na ścianie, którą mogła dostosować do wzrostu zakonnicy. I wiecie, ona ją pociągnęła, ja nie jestem naprzeciwko ściany, jestem w około takiej odległości od niej. Ale otrzymałam to jedzenie, ona je tam postawiła, i powiedziała: ,,To jest twoje jedzenie” i wyszła. I teraz w jaki sposób mam się do tego dostać, ona nie opuściła moich rąk. Ale to jest to czego się uczysz i męczysz się aby się do niego dostać, jestem głodna. Mam na myśli to, że jestem tak spragniona że myślę że zaraz zwariuję. I aby go dostać, odkrywam, że ta ręka jak pójdzie wyżej, ta zejdzie trochę niżej. I kontynuuję podnoszenie tej ręki i jak tak zwisam, muszę sięgnąć wyżej tą ręką, wtedy ta automatycznie pójdzie na dół. I aby dotrzeć do tej wody i jedzenia, muszę to zrobić jak psy i koty. I staram się pozostawić tą rękę najbardziej jak się da, ponieważ jestem tak spragniona i dostać się do tych ziemniaków najbardziej jak tylko się uda, bo jestem głodna. Jestem naprawdę głodna,i zjadam jak najwięcej się da, ale nadal bywam głodna. To w taki sposób karmiła mnie przez jakiś czas, po czym uwolniła obręcze z moich kciuków i stóp. I powiem wam, nie powinnam mówić z moich stóp, ona nie uwolniła mnie z więzów, kazała mi wisieć tam przez 9 dni i 9 nocy. Ja prawie mylę tą karę z innymi karami o których wam opowiem. Wiszę 9 dni i 9 nocy w tej pozycji, i czy mogę powiedzieć, że przyszedł czas gdy miałam tak napuchnięte ręce i naturalnie widziałam siebie eksplodującą tutaj że moje oczy wychodzą z głowy, czułam jak moje ręce były, mogłam widzieć je w ten sposób, były trzy razy większe niż normalnie, czułam jakby moje ciało całe było takie. Byłam jakby we wrzątku, cała cierpiałam. I ona przyszła następnego dnia uwolnić więzy z moich rąk i ciała, i strąciła mnie na podłogę. I teraz zeszłam i nie mogę chodzić, zapewniam was że nie chodziłam, nie chodziłam przez długi czas. Ale wiecie co, te dwie małe zakonnice wynoszą mnie, jedna za stopy a druga za ramiona i one zanoszą mnie do sanitariuszki i kładą mnie na kawałku drewna i tną odzież na moim ciele. Pozwólcie że teraz powiem, nikt, ale tylko sam Bóg będzie wiedział, jestem pokryta odchodami. Dlaczego? Bo wiszę tam w swoim własnym, ludzkim ciele. Nie ma tam toalety. Zaraz za mną jest kran, oni tam mają bieżącą wodę. Ale wisząc tam, oni mają ostre kolce poprowadzone do tych lin. Jeśli zerwę linę i upadnę na to, będę potwornie cierpieć. I takie jest życie w konwencie, małych sióstr za drzwiami zakonu, po tym, jak nas zwiedli,rozłożyli nas i Bóg tam jest, (W kościele katolickim Boga nie ma, więc i w żadnym z zakonów także). To jest życie które toczymy, przez które będziesz musiała przejść. I zapewniam was, w tym nie ma nic śmiesznego. I pamiętam, jak wisiałam w tym miejscu, oh pozwólcie że wam powiem, o poranku musieliśmy wstawać z naszych łóżek o 4, 30 rano. Matka przełożona naciskała dzwonek, co oznaczało 5 min. na ubranie się. I że to nie jest 5 i pół minuty. Lepiej mieć założone ubrania w 5 min. Raz zawiodłam i musiałam być ukarana, ale już nigdy więcej nie zawiodłam przez te wszystkie lata w zakonie. I wiecie, gdy my skończymy ubieranie się, wtedy zaczynamy marsz za naszą matką przełożoną. I ta matka przełożona wyznaczy nam zadania do wykonania, każdego poranka. To może być szorowanie, pranie, to może być wykonywanie jakiejś ciężkiej pracy. Ale muszę pracować przez godzinę. Wtedy siadamy razem wokoło stołu i zastajemy położone przed nami kubki pełne kawy i nasze kromki chleba. I później oczywiście mamy ciężką pracę do wykonania, myślę że było 12 wanien w zakonie, w którym przebywałam. I my pierzemy na staroświeckiej tarze, mamy stary zestaw do podkładania ognia do pieca. I wiecie, nie byłoby to złe, gdybyśmy miały swoje własne zestawy ciuchów z zakonu. Ale księża przywozili masę ciuchów i wkładali je tam, bo mieli je wyprane za darmo. I my musieliśmy prać te ubrania na początku. Pracowałyśmy bardzo bardzo ciężko. Ale nie byłyśmy w stanie, bo nie miałyśmy wystarczającej ilości jedzenia, aby utrzymywać nasze ciała, dusze i umysł razem. I te małe dziewczynki żyją w tych szczególnie ciężkich warunkach. A więc stałam się kobietą bez kraju. I mam na myśli dokładnie co powiedziałam. ,,Kobiety bez kraju”. Teraz należymy do papieża i wszystko co chcą zadać memu ciału, mają prawo to zrobić, i jak mają to zrobić, nie ma to żadnej różnicy, ponieważ nikt mnie nie usłyszy. I oni nie mają pojęcia że kiedykolwiek opuszczę zakon. Planem jest, że tam umrę i zostanę pochowana. I teraz ktoś mówi: ,,Charletta, czy nie mogłabyś iść do zakonu?”. I jeśli ktoś wysyła cię do zakonu otwartego. Mam na myśli zakonu na brzegu, do pokoju rozmów. I jest tam mała kaplica, do której możesz iść, o której nic nie wiem. Ale wiesz, ty nie idziesz tam tylko sobie pochodzić ale musisz mieć cel aby tam iść, bo możesz niespodziewanie natknąć się na kogoś. Jeśli tam idziesz, to np. aby przygotować jedzenie, dla jednej małej dziewczynki która tam jest, i musisz być pewna, komu to zanosisz. I gdy tam idziesz, do wejścia budynku jak ten, ujrzysz dzwonek i wiesz co masz robić, bo tobie powiedzą. I ty naciskasz tam przycisk i będzie tam furtka, która ma trzy półki na sobie. I oczywiście ty niesiesz coś dla kogoś kogo znasz z zakonu. To może być matka, która przyszła odwiedzić swoją córkę. I wiecie, gdy ten dzwonek jest naciskany, matka przełożona pojawia się zaraz z tyłu za czarnym suknem. Tam jest ciężka brama obłożona ciężkim czarnym materiałem i ty nie możesz tam wrócić. Nigdy nie ujrzysz matki przełożonej, ale ona odpowie tobie przez tą czarną zasłonę. I ty możesz powiedzieć: Przyniosłam ręcznie robione cukierki dla mojej córki, i możesz poprosić matkę przełożoną, aby pozwoliła tobie z nią mówić. Nie możesz jej zobaczyć, ale możesz z nią rozmawiać. I wiecie, ta matka zawoła tą uroczą małą dziewczynkę, zawoła ją na drugą stronę bramy. I oczywiście ty nie możesz jej zobaczyć. I matka przełożona będzie do niej mówić, kochanie jesteś tu szczęśliwa, i ta mała zakonnica powie: Matko jestem bardzo szczęśliwa. Pytacie, dlaczego to powiedziała? Cóż błogosławię wasze serca, ale czy nie wiesz że matka przełożona tam stoi. I jeśli byśmy tego nie powiedziały, po tym jak nasza matka odejdzie, wtedy tylko Bóg jeden wie, co matka przełożona mogłaby zrobić tej małej zakonnicy. A więc musimy kłamać naszym matkom. I potem twoja mama zapyta: ,,Czy masz wystarczającą ilość jedzenia?” I ta mała zakonnica odpowie: ,,Mamy dużo jedzenia”. Ale powiem wam, że ta matka wróci do domu i przygotuje wspaniały posiłek dla reszty rodziny, ale jeśli mogłaby spojrzeć na nasz stół i zobaczyć co jej mała dziewczynka je. Gdyby mogła zobaczyć oczy jej małej dziewczynki, po tym jak spędziła tam parę lat. . Maria Jezus Krucyfiks . Maria, Jezus, Krucyfiks. My mamy klęczniki. I tak na marginesie, zapewniam was że nigdy nie chcielibyście klęczeć na naszym klęczniku. My klęczymy na nim każdego dnia, jeśli jesteśmy w stanie chodzić o własnych siłach. To jest deska, na tyle wysoka od ziemi i dwie doprowadzające Ta jest tak szeroka, na nich kładę kolana, i tam są ostre druty wystające z tej deski. I ta tutaj, na niej kładę moje ręce, są również z ostrymi drutami. Ostatecznie mówiłam wam, że będziemy cierpieć, będziemy oczyszczały się i to jest częścią mojego cierpienia. I ja klęczę na tym klęczniku. Modlę się za straconą ludzkość. I wierzę, gdy tak cierpię, że moja zmarła babcia będzie uwolniona z czyśćca wcześniej, ze względu na moje cierpienie.(Czyściec, jak już wcześniej wspomniano, jest jednym z religijnych kłamstw Rzymsko-katolickiego kościoła we wczesnym średniowieczu, więc zakonnice niepotrzebnie zadawały sobie fizyczne tortury). I klęczę tam czasami dłużej, oh to jest straszne, ale nie znamy nic innego. Robimy to, bo to jest jedyne co wiedzą te małe zakonnice i wierzymy w to. I oto jesteśmy, zamknięte w sobie. Każdej nocy, gdy klucz otwiera te drzwi,staramy się wstać i wyjść stamtąd. I więcej, za 7 min.dwunasta. My chodzimy do łóżek o 9, 30, wtedy światła są wyłączone. Za 7 dwunasta są tam dwie małe zakonnice, które otwierają każde drzwi. Każda mała zakonnica znów wstaje i się ubiera. Idzie do wewnętrznej kaplicy i znów się modli godzinę za zatraconą ludzkość. Nie śpimy za dużo, dlatego nie mamy wystarczającej ilości jedzenia, ciężko pracujemy i dużo cierpimy, dlatego nasze ciała są tak rozbite. Dlatego nie mamy siły, aby kontynuować życie po pobycie tam. Ale chciałabym wam to powiedzieć, zanim przejdę dalej. Robiłam te wszystkie rzeczy, w które powiedziano nam aby wierzyć. Aby przelewać naszą własną krew, musimy to robić. Gdy przystosowuję swoje ciało, gdy dręczę je, torturuję je na różne sposoby, tak że przelewam krew. Powiedziano mi, że mam o sto dni mniej do spędzenia w czyśćcu. (Nie wiedziała wówczas, że to jest perfidne szatańskie kłamstwo, ten czyściec). I teraz jak wiecie, my nie mamy nadziei, te małe zakonnice nie patrzą w przyszłość, aby zrobić jakieś rzeczy. Wy może macie jakieś rzeczy do zrobienia, ale my nie. Dlaczego? Po pobycie w zakonie około 10 lat, zaczynam sobie zdawać sprawę, że dziewica Maria jest tylko kawałkiem metalu, jest statuetką. Zaczynam sobie zdawać sprawę z tego, że św. Piotr jest tylko statuetką. Zaczęłam dochodzić do wniosku, że postać Jezusa jest tylko kawałkiem metalu. Innymi słowy dochodzimy do wniosku, że nasz bóg jest martwym bogiem. I zapewniam was, gdy żyjemy w zakonie wystarczająco długo. Nie na samym początku, oh nie. Ale po tym jak wystarczająco wycierpiałyśmy, po tym jak musiałyśmy upadać przed św. Piotrem, przed statuetką i wylewać przed nią łzy. I wstawiamy się za ofiarami i odmawiamy modlitwy wstawiennicze do Boga i narody lub cokolwiek. I nasi rodzice, nawet nie wiemy czy jeszcze żyją. Więc,kto będzie się modlił za nasze oczyszczenie lub raczej wykupi nas z czyśćca. Nie, my zdajemy sobie sprawę z tego po czasie, że nie ma czyśćca. Wiem to na pewno, że nie ma i wy również wieciecie że nie ma. Nie ma czyśćca, jedynym czyśćcem, który mają rzymscy katolicy jest kieszeń księdza.I on napełnia swoje kieszenie monetami, w zamian za modlitwę za zmarłych. I czy mogę wtrącić, że są tysiące, tysiące rzymskich katolików. W miesiącu listopadzie, pozwólcie że wam powiem, w Dtanach Zjednoczonych, dwa lata temu. W miesiącu listopadzie, rzymskokatolicki ksiądz prowadzący msze za zmarłych za rzymskich katolików z tego kraju, w jeden miesiąc zgromadziła 22 miliony dolarów. Za odprawiawiane msze dla rzymskich katolików. To jest jedynie nasze małe pojęcie o tym co się dzieje w tym kraju. I nadal jest tysiące matek, które zacharowują się aby iść tam, i dać księdzu kolejne 5 dolarów, aby odprawił mszę za bliskiego, któryjest w czyśćcu, ponieważ ta matka wierzy, że czyściec istnieje. W zakonie oni mają obraz czyśćca i nie ma nic w tym pokoju, jak tylko ten obraz, i wiecie, w każdy piątek musimy chodzić wkoło tego obrazu. I gdy tak chodzimy, możecie spojrzeć w twarze tych małych zakonnic. I co widzę, ten obraz gdy tak chodzimy wygląda jak wielki biegun na którym znajdują się ludzie i płomienie ognia otaczają ciała tych osób, a ich dłonie są tak wyciągnięte. (Jednym zdaniem,przez to kłamliwe malowidło, inspirowane przez szatana, działają na wyobrażnię biednych zakonnic i z pewnością także na katolików, nie znających Biblii). I matka powie do małych zakonnic, ty lepiej idż i nałóż sobie kolejną karę. Ci ludzie błagają, (z tego obrazu) aby wyjść z tego ognia. I ponieważ nie znamy nic innego, ja mogę iść w jakieś miejsce w zakonie i może przypalę swoje ciało, może będę się torturować i przeleję trochę więcej krwi. Ponieważ gdy ja cierpię, wierzę że oni wydostają się z tego miejsca, gdzie wrzucili ich księża. I tam są miliony ludzi, w powiedzmy że czyśćcu, których wrzucił tam twój ksiądz. I on wie, że jest to największe oszustwo na tym świecie. On wie, że nie ma ani trochę prawdy w tym. I błogosławię wasze serca, mówię to często otwarcie, zabierzcie msze czyśćcowe z kościoła rzymsko-katolickiego okradniesz 1/10 z żyjących, którzy umrą z głodu jeśli je z niego zabierzecie. Ona promuje oferty nie tylko dla żyjących, ale dla zmarłych, i tak to idzie w kółko. Dobrze, to nie obchodzi matki przełożonej, aby wziąć tą jedną małą dziewczynkę. Czy mogę powiedzieć, że jeśli ksiądz przychodzi do zakonu oni przychodzą jako ojcowie-spowiednicy. Raz w miesiącu idziemy do spowiedzi. My nie chcemy iść, nie martwcie się. Chcę być w ostatnim rzędzie, nie chcę tam iść, wiem kto tam jest. Może nie będę znała poszczególnego człowieka, ale wiem że to jest ksiądz i ja znam tych księży. Na pewno go widziałam, wierzę że jestem tam długo, na pewno miałam kontakt z każdym z nich. I zapewniam was co do jednej rzeczy, nie ufam żadnemu z nich z tego zakonu. Nie mówię wam o każdym księdzu, nie znam wszystkich księży. Mówię tylko o zakonie i moim osobistym doświadczeniu z życia zakonnego. No i wiecie, my wiemy co się dzieje w tym pokoju. I oto jesteśmy, wiemy że dziś jest dzień spowiedzi, to może zająć cały dzień. I oto nadchodzi, nigdy nie widziałam rzymskokatolickiego księdza przychodzącego do zakonu, w którym byłam bez płynu upajającego za swoim paskiem. (Zapewne chodzi o wódkę lub podobny alkochol). I mówię o mężczyznach i kobietach, zależnie od tego kim jesteś jeśli masz napój za swoim paskiem, nie jesteś mężczyzną ani kobietą. Stajesz się zwierzęciem i bestią. A więc mamy tam bestię, siedzącą prosto na twardym krześle. Żadnych mebli, tylko krucyfiks i Maryja dziewica. Ale oto tu jest, siedzący na tym krześle, na środku tego pokoju. I ta mała dziewczynka musi tam iść sama i musi uklęknąć, pomyślcie o tym. Błogosławię wasze serca, myślę czasem. Jestem teraz zbawiona, poza zakonem i teraz patrząc w przeszłość na tego katolickiego księdza, i mówię to często. Jestem pewna, że był to brat bliżniak samego diabła, bo jest pełen grzechu, jest pełen kłanstw i zepsucia. I idziemy tam i klęczymy na kolanach. I jesteś szczęśliwą dziewczyną, jeśli odejdziesz od tego człowieka bez szwanku. Dlaczego on jest pijany? Ta bestia nie jest mężczyzną, och on ma na sobie odświętny habit. On jest zwykłym katolickim księdzem. A więc zapewniam was, my nie lubimy chodzić do spowiedzi, ale musimy chodzić raz na miesiąc. Te małe dziewczynki nie mogą sobie pomóc i nikt nie wychodzi z tego pokoju do czasu aż ksiądz na to pozwoli, do czasu aż wszystko się skończy i możemy wrócić z powrotem. I następna będzie musiała pójść. Zapewniam was, my nie lubimy tego dnia. I te małe dziewczynki nie znają nic lepszego. Nie wiedzą nic o Planie Zbawienia. Nie wiedzą, że Jezus poszedł na górę Golgotę i umarł za nie. Nie wiedzą, że przelał swoją krew za nie. Te małe dziewczynki nic o tym nie wiedzą, bo powiem to jeszcze raz, Biblia była ukrywaną księgą przed tymi małymi dziewczynkami. Więc teraz mogą robić takie rzeczy jak ta. Jeśli katolicki ksiądz przyjdzie do zakonu on może zapytać matkę przełożoną czy może iść do jakiejś celi gdzie jest jedna z zakonnic. I wicie, ta matka z jej cielesnym umysłem i cielesnym sercem. I ona jest bardzo surowa i bardzo cielesna. I ona jest matką, one są często niedojrzałe, one należą do księdza. I wiecie, ona prowadzi tego księdza, który pił, ona o tym wie. On przynosi likier ze sobą, i czasami niektóre zakonnice przyprowadzone do niego też piją, zwykle matka pije z nimi. (Jednym zdaniem, czym jest zakon żeński? To zwykły dom publiczny, i to bezpłatny dla kleru, i jest to znana sprawa od powstania w średniowieczu tego rodzaju zakonów klauzurowych). I naprawdę to jest okropne miejsce, bez religijnego porządku, to nie podchodzi pod tą nazwę. Ale oto ona przyprowadza księdza do jednej z naszych cel. I teraz chcę abyście zdali sobie sprawę jakie to jest poważne. Ten ksiądz rzymsko-katolicki ma likier za paskiem, wiemy o tym. Ma duże, silne ciało, ma trzy posiłki dziennie przez całe swoje życie. Może jeść jakiekolwiek jedzenie chce. Ale wiecie, tam są małe zakonnice które mogą mieć wycieńczone ciało. I ona może nie mieć zbyt wiele sił. I po co on wczodzi do tej celi? Po nic innego jak tylko po to, aby zniszczyć tą małą zakonnicę. Często mówię, że chciałabym aby rządz wszedł do takiego zakonu dokładnie w czasie gdy taki ksiądz został zaprowadzony do celi. Matka przełożona przekręci klucz, tak że jesteś zamknięta z tym księdzem. I teraz, nie mamy możliwości obrony. I często mówiłam, że musiałam opatrywać te małe zakonnice, przeszłam trening na pielęgniarkę. Szłam przez tunel do szpitala, gdy żyłam w zakonie otwartym. I pozwólcie że powiem, gdy ten ksiądz zostanie stamtąd zabrany, jeśli mógłbyś spojrzeć na ciało tej małej zakonnicy. Ona wygląda na coś wyrzuconego z gorącej patelni. I często to niszczy ciało tego dziecka. I to jest życie zakonne. Mogę zrozumieć, dlaczego księża dzwonią każdego dnia i wykrzykują, bo akurat jestem w ich mieście i daję to świadectwo. Ale pozwólcie, że wam powiem, nie ważne czy będą nadal krzyczeć. Nie obchodzi mnie co robią, nie jestem tą która by się ich bała. Będę nadal dawała to świadectwo, jak długo tylko Bóg da mi sił, niezależnie od waszego księdza czy biskupa w tym kraju. Wiem co robię, wiem co mówię i nie boję się nikogo na tym świecie. Jestem dzieckiem Bożym i wierzę, że Bóg nie pozwoli nikomu mnie skrzywdzć do czasu, aż moja praca zostanie wykonana. I często to mówię, nie obchodzi mnie co zrobicie mojemu ciału, po tym jak opuszczę to ciało. Jestem pewna, że mnie to nie obejdzie. A więc będę nadal dawała to świadectwo, niezależnie co wy księża o tym sądzicie. Ponieważ wierzę, że Bóg mnie ocalił, aby odkryć to co dzieje się w zakonach. Wierzę, że wyratował mnie aby zdemaskować te miejsca, które ukrywają się pod otoczką religii. Wierzę w to z całego mojego serca, zapewniam was o tym. I teraz jeśli odmówię aby oddać swoje ciało. Wiecie my powinniśmy oddawać swoje ciała na ochotnika, bardzo często te zakonnice są obezwładniane. Ale jeśli odmówię oddać moje ciało na ochotnika jemu, wtedy on staje się bardzo wściekły. I idzie od razu do matki przełożonej i wtedy ich dwa cielesne umysły się łączą razem i oni mogą wymyślić coś, co ty i ja nie mamy wystarczająco zła w swoich sercach, aby wymyślić rzeczy jak te. Nie mamy tyle grzechu aby wymyślić te przerażające rzeczy. I gdy dwa cielesne umysły się połączą. Następnym razem, chciałabym abyście to już wiedzieli. Matka przełożona może mi powiedzieć, abym poszła odbyć karę. I kara, którą chcą na mnie wykonać jest czymś co ksiądz i matka przełożona wymyśli. I może być bardzo, bardzo okrutna. Mogą zabrać mnie na dół, do jednego z brudnych lochów. Nie ma podłóg w tych miejscach. I wiecie, oni mają tam na dole miejsce, tam są około 60 cm. Pręty. Przynieśli je na dółł i na ich szczycie znajduje się obręcz, mniej takiej wielkości. One są wbite w ziemię, są tam przyczepione skórzane paski. I gdy mnie tam zabierają, to albo wkładają moje stopy w te pierścienie i rozciągają moje kostki. I stoję z moimi stopami w tych pierścieniach. Ok, oni stamtąd wychodzą, oni zostawią mnie samotnie zamkniętą w tym miejscu. I to jest bardzo brudne miejsce. Mogę stać tam przez2, 3 godziny, jeśli mam wystarczającą ilość siły. Co myślicie, że się ze mną później stanie. Nie mogę stać, czasami jesteśmy wyczerpane i osuwamy się, ale jeśli upadnę skręci moje kostki w ten sposób i nie mogę nic na to poradzić. Nie mam niczego, co pomogłoby mi wstać, muszę leżeć w tej pozycji 2, 3 dni i nikt nie przejdzie obok. Nie dadzą mi kawałka jedzenia, nie przyniosą kropli wody. Ale muszę tam zostać. I kolejną rzeczą, którą czuję są robaki czołgające się po moim ciele. A ja nadal muszę tam zostać.Rozumiem, czemu nie chcą aby to wyszło. Nie chcą, aby świat się o tym dowiedział, co się tam dzieje. Żaden ksiądz w tym kraju tego nie chce. I jeśli nie chcą, aby ktoś się o tym dowiedział, to lepiej mieć pewność, że nikt stamtąd nigdy nie wyjdzie po spędzeniu tych kilku lat tam. Ale pozwólcie, że wam to powiem, mój Bóg jest Większy niż wszystkie zewnętrzne siły. Mój Bóg może sięgnąć ręką do tego zakonu, w tym i innych krajach. Może wyprowadzić tą dziewczynę na zewnątrz, nie pytając o to biskupa. Nie musiał prosić księdza, aby mu w tym pomógł. Ale Bóg może utorować nam drogę wyjścia, zapewniam was. Gdy czasem księża przychodzą są na nas żli, ponieważ odmawiamy oddania się im na ochotnika. I wiecie, po tym wszystkim ciała zakonnic są zniszczone, po jakimś czasie. I wiele, wiele razy on może uderzyć cię w twarz, to jest straszna rzecz. Miałam połamane zęby, wiem o co w tym wszystkim chodzi. Potem może przewrócić cię na podłogę i kopać w brzuch. Wiele z tych cennych, małych dziewczynek nosi dzieci pod swoim sercem. I to nie przeszkadza księdzu kopania cię po brzuchu, z dzieckiem pod twoim sercem. (Oto jak wygląda aborcja w księżowsko-katolickim stylu). To go nie obchodzi, bo dziecko i tak zostanie zabite. Ponieważ te dzieci urodzą się w zakonie, gdzie te dzieci miałyby się rodzić, jeśli prowadzisz zakon pod przykrywką religii. Świat myśli, że jest prowadzone zgodnie z religijnymi zasadami. Tam się rodzą dzieci, i wiele z nich jest wcześniakami, wiele jest upośledzonych. Bardzo, bardzo często widziałam nienormalne dzieci. Mówisz, siostro Charlette, jak śmiesz to mówić. Jestem najbardziej uprawnioną osobą aby to mówić, i mam zamiar nadal o tym mówić. Dlaczego? Bo odbierałam te dzieci, tymi rękoma. I to co widziałam swoimi oczami i robiłam swoimi rękami. Wyzywam cały świat, który mówi że to nieprawda. Ich jedyną drogą aby udowodnić że to nieprawda, to pozwać mnie do sądu, i zapewniam was o jednej rzeczy. Zakony zostaną otwarte i wtedy świat dowie się czym naprawdę są klasztory. I będą musieli je otworzyć, aby udowodnić moje zeznania ponieważ ja wiem co bym zrobiła gddyby kiedykolwiek mnie pozwali. Zatrudniłabym najlepszych prawników jakich mamy w Stanach Zjednoczonych, wiem co robię, wiem co mogę powiedzieć i nie boję się tego powiedzieć, ponieważ byłam częścią tego. Byłam połączona z tym systemem 22 lata, za drzwiami zakonu. I to jest straszna rzecz. I teraz ta mała zakonnica wypatruje dnia, kiedy jej dziecko się urodzi. Większość z was drogie matki, och wy macie wszystko wszystko gotowe. Piękne pokoje dziecinne, wszystkie piękne dziecięce ubranka są zrobione. Wszystko jest gotowe, wypatrujecie tej pięknej, cennej,duszyczki, która ma się urodzić w twoim domu. I wszystko jest gotowe. Och, żebyście mogli zobaczyć tą małą zakonnicę, ona nie wypatruje tego dnia. Nigdy nie będą nawet kocyka na ich ciała, one nigdy nie wykąpią tego maleństwa. Ono może jedynie żyć 4 – 5 godzin, ,,i wtedy matka przełożona weżmie to dziecko, włoży palce do nozdrzy, zakryje jego usta i zabierze to małe życie. I dlaczego oni budują, w zakonie znajduje się podłużny dół. Jaki jest tego powód, jeśli nie zabijanie dzieci? I to dziecko zostanie zabrane do tego dołu, włożone w chemikalia które zakryją jego ciało. I to jest koniec tego dziecka. Och, jeśli o tym pomyślę. Dlaczego wyzywam ludzi, aby się modlili. Wiecie jak się modlić, wiecie jak się skontaktować z Bogiem. Módlcie się o to, aby Bóg wyprowadził te zakonnice spoza drzwi zakonu. Innymi słowy, módlcie się o to aby Bóg przygotował drogę dla każdego zakonu w Stanach Zjednoczonych, aby został otwarty i aby rząd tam wszedł. A gdy rząd tam wejdzie, nie musicie się martwić, zakon będzie otwarty, zakonnice zostaną wyprowadzone i zostanie zamknięty. Tak jak otworzyli zakon w Meksyku w 1934. Nie ma zakonów w całym Meksyku, każdy klasztor jest otwarty. I oni znależli całe zepsucie tam, te podłużne doły. Jeśli ktoś będzie miał wakacje, jedżcie do Meksyku. Rząd jest ich właścicielem, są to narodowe muzea. Idżcie do zakonu, zobaczcie na własne oczy, dotknijcie własnymi rękami i potem wróćcie do domu i pomyślcie, czy wierzycie mojemu świadectwu. To zmrozi każdą krew w żyłach. Mam na myśli to, że jeśli to was nie przekona, to nic nie będzie w stanie. Przejdżcie się po nich, idżcie do lochów, do tuneli, do podłużnych dołów. Do pokoi z czaszkami, tam są czaszki w pokojach i spytajcie się przewodnika, skąd się tam wzięły. I pójdżcie zobaczyć wszystkie narzędzia tortur, które umieszczają wokół ciał małych zakonnic. Idżcie do ich celi, i zobaczcie ich łóżka i zobaczcie sami. Och tak, możecie tam wejść to kosztuje 25 centów, aby wejść do każdej z nich. Zobaczcie te rzeczy na własne oczy i wróćcie do domu. I może będziecie trzymali ciężar w sercu, aby się modlić za małe dziewczynki, które zostały zamknięte za drzwiami zakonu, przez hierarchię rzymsko-katolickiego kościoła. Zastanawiam się jak byście się czuli, gdyby to było wasze dziecko. I pamiętajcie, ja mam mamę i tatusia, lub miałam. I oni kochają mnie tak jak kochacie swoje dzieci. I gdy oni pozwolili mi iść do zakonu, jestem pewna, że moja mamusia i tatuś nie spodziewali się że staną się takie rzeczy, ponieważ oni nie wiedzieli. Nigdy im się nie śniło, że zakon tak wygląda. Ale wiecie, zastanawiam się jak byście się czuli, gdybyście mogli tam wejść pewnego dnia, do tego szczególnego pokoju, ta podłoga jest specjalnie tak zbudowana. Znajduje się tam zapadnia. Znajduje się tam mała rzecz, którą mogą dotknąć, co automatycznie otwiera. I wiecie tam jest zapadnia w tej podłodze. I tam ta mała zakonnica coś zrobiła. Nie mogę wam powiedzieć co zrobiła, bo nie byłam przy tym gdy to robiła. Ale zrobiła coś i dla nich to jest bardzo poważne. I gdy prowadzą ją, to przyprowadzają ją w to szczególne miejsce. Jej małe ręce i nogi zostaną dobrze związane. Oni przeciągną ją do tego okropnego, dołu. I potem położą z powrotem deski, tak że nikt się o tym nigdy nie dowie. Och, tam jest dużo chemikaliów. Ale wiecie, oni tego nie robią. Sześć małych zakonnic musi chodzić dookoła tej dziury. Będziemy się zmieniać, gdy chodzimy wokół tego dołu. Nie chcemy, aby żaden zły duch wdarł się do tego zakonu, a więc kropimy wodą święconą wokół tego dołu. (Ta tak zwana ,,woda święcona” jest przez złego ducha zainspirowana w czasach średniowiecza i nigdy nikomu nie pomogła. Kiedy to kłamstwo powstało? Cytuję: Święcona woda zmieszana ze szczyptą soli i błogosławiona przez księdza w roku 850r. Więc tym diabelskim wymysłem, czy można uchronić klasztor pełen demonów? ) Możemy chodzić po 6 godzin i oni zaproszą 6 kolejnych zakonnic. I to tak trwa, do czasu aż słyszymy ostatni jęk tej zakonnicy. I to jest koniec tej małej zakonnicy, którą tam umieścili. Nie ona nigdy nie wyjdzie z zakonu. Ale czy to was obchodzi, że ta mała zakonnica umrze i będzie stracona Czy to was niepokoi. Mnie to niepokoi. Ponieważ ja nie znałam Jezusa, nie mogłam powiedzieć jej o Bogu. Sama o Nim nie wiedziałam, ale to bardzo mnie niepokoi. Ale Bóg mi tego nie policzy, jej krew nie będzie na moich rękach, ponieważ ja nie znałam Pana i nie mogłam jej o Nim powiedzieć.A więc tak to było, zastanawiam się jak to jest widzieć. Oto jesteśmy, ciało tej małej zakonnicy tego szczególnego poranka, matka przełożona może to powiedzieć. ,,Wszystkie ustawcie się w linii”. Nie wiem dlaczego ustawia mnie w kolejce. I wiecie, tam może być 10 z nas, 15 z nas i nakaże nam wszystkim się rozebrać. A my musimy ściągnąć każdą część naszego ubrania. Z pewnością nie jesteśmy niczym pięknym na co można patrzeć. Nasze oczy są zapadnięte, zęby wypadają, a ciało jest wychudzone. Bóg jeden wie jak wyglądamy, bo ja nigdy siebie nie widziałam, przez 22 lata. Nie wiedziałam że mam siwe włosy, nie wiedziałam że mam zmarszczki na twarzy. Nie wiedziałam ile mam lat, dowiedziałam się dopiero około 6 lat temu. Nie wiesz jak wyglądasz. Oto tu jesteśmy ustawione w kolejkę, i oto podchodzą do nas rzymsko-katoliccy księża, z likierem za swoim paskiem. I zaczną maszerować naprzeciw tych małych dziewczynek, i wybiorą dziewczynę z którą chcą iść do celi. To są zakony, klauzurowe zakony nie otwarte. Ksiądz może zrobić co zechce i robić to pod przykrywką religijności. I potem ten sam rzymsko-katolicki ksiądz pójdzie do rzymskokatolickiego kościoła i tam odprawia mszę. Tam pójdziesz do konfesjonału, i sprawi że ci biedni ludzie uwierzą iż może odpuścić ich grzechy. (Konfesjonał, czyli spowiedż na ucho, kiedy zaistniał? Cytuję: Cicha spowiedź grzechów do księdza zamiast Bogu (obowiązkowo raz w roku) ustanowiona przez papieża Innocentego III w czasie trwania Konsylium Laterańskiego w roku 1215. W czasach działalności apostołów tego kościelnego kłamstwa nie znano i nie stosowano, i jest nieważne przed Bogiem). Podczas gdy on jest pełen grzechu, jest pełen zepsucia i kłamstwa. Nadal ma dostęp do ich Boga. Cóż to za przerażająca rzecz. A więc jesteśmy tam, i cały czas te rzeczy się dzieją. Co myślicie, co się dzieje w środku Charletty. Niech Bóg kocha wasze serca, ja nie wiedziałam że ludzie mogą nosić w sobie tyle nienawiści i zgorzknienia. I to trwa i trwa, jestem przesiąknięta zgorzknieniem i nienawiścią. I mówię serio, to trwa w kółko. Zaczęłam myśleć w swoim sercu, że gdy zastanę matkę przełożoną w pewnym miejscu, to ją zabiję. Czyż nie jest to straszne nosić morderstwo w swoim sercu. Nie weszłam do zakonu z takim sercem, ani nie pozostałam z takim. Ale zaczęłam planować morderstwo w zakonie. Jak mogę zabić ją i jak mogę zabić rzymskokatolickiego księdza. I to tak trwa i trwa. I za każdym razem, gdy robi coś straszego mojemu ciału, że muszę tak strasznie cierpieć. Gdy znów odchodzę od zmysłów, zaczynam planować jak mogę zabić tą kobietę. I tak to szło, niestety nic na to nie mogę poradzić. Na przykład, zastanawiam się jakbyś się czuł. Tutaj oto jest matka przełożona i ona posadzi mnie na krześle. I wiecie, to krzesło ma proste oparcie i twarde siedzenie. Nie mam włosów, ona obcięła wszystkie z mojej głowy. I wiecie, ona położy moje ręce w tej pozycji i muszę położyć moją głowę w ten sposób, po to aby ona mogła zakuć dyby wokół mojej czyi.I jestem bezpiecznie zamknięta a nad moją głową znajduje się zbiornik z wodą, dokładnie nad moją głową. Matka uruchomi tą wodę, po kropli. Każda kropla będzie spadała z taką prędkością i uderzy mnie tutaj, w tył głowy. I wiecie, ja nie mogę się ruszyć w żadną stronę. Siedziałam tam jedną godzinę, dwie godziny, trzy godziny, cztery godziny. Co myślicie, że się działo? Siedzę tam, nie mogę się ruszyć, robię wszystko aby uniknąć tej kropli wody w tym samym punkcie mojej głowy. Dlaczego, Boże ukochaj ich serca, jeśli mógłbyś to zobaczyć. Zobaczyłbyś jak silne są usta, jak silne są te małe dziewczynki, które tak bardzo się starają poruszyć aby uciec przed tą wodą. I oni zostawiają tam nas np. 10 godzin, cały dzień. Wiele, wiele razy te małe zakonnice całkowicie się załamują, wariują po tej okrótnej karze. Co pod słońcem one z nimi robią. Powiem wam za kilka minut, nie martwcie się, one mają miejsce dla nas gdy oszalejemy w zakonie, one się nami zajmą. Oni mają miejsce dla małych zakonnic, miejsce wybudowane tam, gdzie one idą. I te wszystkie rzeczy się dzieją i dzieją. I to jest straszne, ale ja zaczęłam planować, planować, planować. Po tym jak ona zrobiła mi coś takiego, to jest straszne. Jednego dnia matka-przełożona ciężko zachorowała. Pytasz kto zajmie jej miejsce? Są tam trzy, czasem mają cztery starsze zakonnice i one zawsze wybierają tą która jest surowa, taką która wygląda na najbardziej cielesną, (Czyli złą i przewrotną), taką która nie ma świadomości aby być matką-przełożoną i ona pracuje pod tą. Gdy pewnego dnia coś się stanie matce przełożonej inna zajmuje jej miejsce i tak to idzie. Ale wiecie, tego szczególnego dnia wyznaczyły mi zadanie. Powiedziały, że mam iść do pokoju matki przełożonej, gdy była chora. I szybko jak błyskawica zaczęłam myśleć. Gdy dostanę się do pokoju matki przełożonej, wiem co zrobię. Wiecie, mimo wszystko jestem grzesznikiem. Jestem zakonnicą, ale jestem grzesznikiem i nie znam Boga i mam mnóstwo nienawiści w swoim sercu. I idę do tego pokoju, oni wezwali rzymsko-katolickiego doktora. Ona jest bardzo chorą kobietą i on zostawił wszelkie wytyczne, zostawił leki, wszystko. Powinnam się nią opiekować i to było wspaniałe. Zajmowałam się nią, cały dzień robiłam co mi kazali, co powinnam robić. I tam były poszczególne tabletki, widziałam po co były, znałam działanie i po co się je bierze. W każdym razie cały dzień podaję jej leki, robię wszystko co powinnam. Chcę być pewna tego co robię. Ale co robię, muszę być ostrożna, i wiecie, czekałam do pierwszej w nocy. Dlaczego, ponieważ każdej nocy, te małe zakonnice muszą wstać i iść do kaplicy od 12 do 1 w nocy. Czekam aż wszystkie zakonnice pójdą do łóżek, i ja mam zamiar coś zrobić. I błogosławię wasze serca, po tym jak one wszystkie były w swoich łóżkach, powiem wam co zrobiłam. Wzięłam 5 lub 6 tych tabletek. Powinnam wziąć jedną, na pół szklanki wody i jej podać. Ale ponieważ ze względu na to jakie były, wiedziałam co te tabletki mogą zrobić. Włożyłam 6 z nich do pół szklanki wody i rozmieszałam je. I podałam je jej, wiedziałam że ona będzie miała konwulsje, że to wykręci jej kompletnie. Wiedziałam, że ta kobieta będzie cierpieć milion śmierci w 25 minut. Wiedziałam to, i pomyślałam sobie, że będę obserwowała jej cierpienie, ponieważ ona nas karała, tak wiele tysięcy razy nas skrzywdziła. Teraz będę patrzeć jak cierpi. To jest straszne myśleć, że dziecko które żyje w takim miejscu wystarczająco długo, ma prawie takie same serce, jakie ma matka przełożona. Ale to co się dzieje, gdy masz grzech w swoim życiu. A więc czekałam, podałam je jej. I coś się ze mną stało, przestraszyłam się. I patrzyłam jak ta kobieta zaczyna zmieniać kolor i nie mogłam wyczuć pulsu, nie mogłam stwierdzić oddechu. Byłam przestraszona, i pomyślałam och co powinnam teraz zrobić. Gdy znajdą ją martwą, tylko Bóg jeden wie co zrobią mi. Powiem wam co zrobiłam. Wzięłam pompę jak szybko tylko mogłam i zaczęłam pompować jej żołądek. Rozpoczęłam masaż serca, robiłam wszystko co mogłam i och, dziękuję Bogu że nie umarła. Powiedziałam, dzięki Bogu ale wiecie, ja usiadłam na jej łóżku i trzymałam ją za rękę. Obserwowałam ją ostrożnie, do czasu aż zaczęła normalnie oddychać, do czasu aż jej puls wrócił do normy. I czułam, że przeżyje. I pomyślałam o innej rzeczy, którą teraz zrobię. Zauważyłam że miała klucze ukryte na półce w tym pokoju, one były na dużym łańcuchu,kole. Wezmę te klucze i zejdę na dół do tych lochów. Gdy mówię na dół, to jest prawdziwa historia z podziemia. Pójdę na dół, do miejsca o którym zawsze wspominała. Tam jest solidna ściana jak ta, i na końcu tej ściany są jedne drzwi jak te. Są ciężkie i są zawsze zamknięte. Ja słyszałam ją mówiącą wiele razy mi, jestem pewna że mówiła to również innym: Nie waż się nigdy przejść przez te drzwi. Cóż pod słońcem tam się znajduje? I dlaczego nam to mówi, że nie możemy tam wejść? Oczywiście są zamknięte, ale zastanawiam się co tam jest. Ponieważ, gdy zamykali mnie w lochach na długi czas, słyszałam krzyki dochodzące z podziemi. Słyszałam takie krzyki, które gotowały krew w żyłach. I widziałam, że tam są dziewczyny, zamknięte gdzieś. A więc mam zamiar przez nie przejść, jeśli znajdę klucze. A więc wzięłam klucze i poszłam w to szczególne miejsce. I gdy tam byłam to zajęło trochę czasu zanim znalazłam właściwy klucz. Ale jak tylko otworzyłam te drzwi, weszłam przez nie, do dołu, który może był szeroki na 1,5 metra. Tylko zgaduję i w każdym razie idę na dół tej dziury. Tam było mnóstwo cel, małych pokoi z bardzo ciężkimi drzwiami, i w środku tych cel znajdowały się małe zakonnice. I gdy podeszłam do pierwszej z nich, u góry drzwi znajdowało się okienko z metalowymi kratami, i patrzyłam prosto w twarz tej małej zakonnicy, którą znałam. Tą z którą siedziałam naprzeciwko przy stole. Tą z którą modliłam się w kaplicy, znałam ją. I oto tu jest, ma łańcuch zamknięty wokół jej szyi, dookoła nadgarstków i talii. I zapytałam: Kiedy otrzymałaś coś do jedzenia? Brak odpowiedzi. Jak długo tu jesteś? Brak odpowiedzi. Zeszłam na dół, do drugiej, trzeciej, czwartej, piątej i szóstej. Było to straszne, nie mogłam tego znieść. I wiecie, te małe dziewczynki nie będą mówiły, dlaczego? Spędziłam w zakonie, jak wiecie, wiele czasu. I nie ważne czy byłyśmy dwie mile od zakonu, tam pracowałyśmy tam szeptałyśmy. Następnego dnia musiałam cierpieć, ponieważ zakony mają podsłuch. I matka przełożona słyszy każdy głos, każdy szept i później ktoś powie, jesteś w poważnych kłopotach. I te zakonnice były tam wystarczająco długo. Co zrobiły? Nie wiem. Ale te zakonnice, przypuszczam zostały złamane umysłowo, i oni włożyli je w te łańcuchy. Gdy umrą nie mogą upaść na podłogę, opadają na tych łańcuchach i zatrzymują się. Gdy nie dostają już jedzenia, żadnej wody, opadają martwe. A więc wszystko to widziałam. Zaczęłam się tak źle czuć, od strasznego smrodu, ponieważ niektóre z nich były martwe. Nie wiem jak długo były martwe. Wyszłam stamtąd, wracając całą tą drogę do pokoju, gdzie była matka przełożona. Ona leżała tam śpiąc. I obserwowałam ją dokładnie, spała do następnego dnia. Długie, długie godziny się nie budziła, i gdy się obudziła powiedziała: Czy długo spałam? A ja powiedziałam: Tak. Oni pozwolili mi się nią zajmować przez trzy dni. I wiecie trzeciego dnia, pytacie czy się dowiedziała, że byłam tam na dole, nie jeszcze nie. Miałam nadzieję, gdy byłam tam. Tak czy owak, oni za kilka dni dali mi dyżur w kuchni. Innymi słowy, gdy my idziemy do kuchni. Sześć z nas poszło tam, na okres sześciu tygodni. I w tym szczególnym przypadku oni przydzielili mi kuchnię, z pięcioma innymi zakonnicami. Po co tam jestem, wykonuję pracę w kuchni. Zajmuję się gotowaniem, zajmuję się pracą w kuchni, mamy długi stół tam, to jest stół do pracy. I nasze warzywa zostaną przygotowane na zupę, to będziemy robiły, wszystkie sześć. I coś się stało. Nasza kuchnia jest bardzo dużym pokojem, bardzo długim pokojem. Nie tak szeroki jak długi, i na jednym końcu znajdują się schodki prowadzące do półpiętra. Na zewnątrz są bardzo duże, zewnętrzne drzwi. Ale wiecie, tam jest podest z naszym śmietnikiem umieszczonym tam. I właśnie tam są stopnie prowadzące jeden stopień do ogrodu. Ja jestem jedno piętro nad tą kuchnią. Ok, gdy jestem tam i pracujemy. Coś się stało, ktoś dotknął śmietnik i wiecie, całe moje życie zakonne, byłyśmy nauczone nigdy nie przerywać milczenia. Nie śmiemy się robić hałasu w zakonie, bo będziemy za to ukarane. Coś dotknęło śmietnika, to był hałas. Kto na tym świecie, jesteśmy wszystkie razem. Kto dotyka śmietnika? Ja się odwróciłam, i one się odwróciły i zobaczyłyśmy mężczyznę. I wiecie ten mężczyzna wynosił pełen śmietnik i zostawiał pusty. Nigdy tego wcześniej nie widziałam, żyjąc w tym zakonie przez lata. Byłam już w kuchni, ale nigdy czegoś takiego nie widziałam aby się działo. Wierzę, że Bóg trzymał swoją rękę nade mną. Wierzę w to z całego serca. I pytasz się co się stało, cóż starałam się szybko odwrócić ponieważ to jest grzech patrzeć na mężczyznę innego niż księdza katolickiego. Odwróciłyśmy się szybko i wróciłyśmy do pracy, ale pomyślałam, że gdy ten mężczyzna wróci aby wziąć pełen śmietnik, zostawię mu notatkę i zapytam czy mogę z nim uciec. Ale nie zrobiłam tego. Wiecie co zrobiłam? Gdy my uciekałyśmy z kuchni, był tam długopis zawieszony na łańcuszku. I błogosławię wasze serca, ja muszę pisać cokolwiek to jest, pisać na tablicy. Oczywiście ja ukradłam kawałek papieru i schowałam do woreczka. I nosiłam ten kawałek w mojej kieszeni. Za każdym razem, gdy chwytałam ten długopis zapisywałam słowo do mojej notatki. To było to co zrobiłam, zajęło to trochę czasu. Ale och, ja obserwowałam ten śmietnik. Gdy miałam wynieść tam śmieci, to zrobiłam i wiecie on już był prawie pełen. I pomyślałam sobie, że tego wieczora, zanim wrzucimy tam wszystkie śmieci. Tego popołudnia złamałam swój krucyfiks i położyłam go na półce i to było ciężko zrobić, bo one mnie obserwują. Ale zrobiłam to i położyłam na półce. I zrobiłam to, aby mieć możliwość powrotu do tego pokoju, oczywiście. A więc gdy starałam się to wszystko opracować, rozkładałam naczynia. Wszyscy muszą wyjść w tym samym czasie maszerować za matką przełożoną. I wiecie, gdy maszerowałam, zatrzymałam się i powiedziałam, proszę czy z tobą rozmawiać? To zrobiłam, i mówię: Matko przełożona, złamałam swój krucyfiks i zostawiłam go w kuchni, czy mogę po niego pójść? I oczywiście żadna zakonnica nie porusza się bez swojego krucyfiksu. I ona się zapytała: Jak go złamałaś? Okłamałam ją. O wszystko o co zapytała, okłamałam ją. Pytacie, dlaczego kłamałaś? Ona nas okłamywała i wszyscy jesteśmy grzesznikami, więc wszyscy kłamiemy. I to nie robi żadnej różnicy. A więc kłamałyśmy i ja ją okłamałam, i w końcu powiedziała: Idż po krucyfiks i zaraz wracaj. I to było to czego chciałam, aby być zwolnioną. Nie możesz wrócić do kuchni, po tym jak ją opuścisz. A więc ja nie poszłam po krucyfiks. Ona myślała, że poszłam, a ja pobiegłam do śmietnika, dlatego. Tego wieczora gdy wyrzucałam śmieci położyłam natatkę na samej górze tych śmieci, bez przykrywki, czego nie powinnam była robić. I wiecie, napisałam śmieciarzowi który to weżmie. Proszę, czy mógłbyś mi pomóc się stąd wydostać? Czy mógłbyś zrobić coś aby pomóc tej małej zakonnicy. Napisałam mu o tych 19 celach na dole i tych 19 zakonnicach w środku, napisałam o dzieciach które zostały zabite. Napisałam o małych zakonnicach zamkniętych w lochach związanych łańcuchami. Wiele mu powiedziałam. I zapytałam, czy mógłbyś nam pomóc. I proszę, zostaw wiadomość w pustym śmietniku, to jest to po co tam poszłam z powrotem. Gdy odkrywałam pokrywkę zaglądałam do pustego śmietnika, nie wiecie jak się czułam. Przyrosłam do podłogi, byłam przestraszona, nie wiedziałam co zrobić. Podniosłam ten kawałek papierka i przeczytałam, co ten mężczyzna powiedział. Zostawiam otwarte te drzwi i zostawiam dużą metalową bramę otwartą. Możesz wyjść. Och, pozwólcie że wam powiem, to było więcej niż marzyłam. Dlaczego nie opuściłam zakonu, nigdy nie myślałam, że się z niego wydostanę. Chciałam teraz, ale musiałam się pozbierać. Przekręciłam gałkę w drzwiach i je otworzyłam, wyszłam z tego zakonu i zatrzasnęłam je, byłam pewna że był tam zamek. I dostałam się do dużej metalowej bramy, ale och, on mnie tam uwięził. Ta brama była zamknięta jak zawsze. Nie wiecie, jak to na mnie wpłynęło. Patrzyłam na tą metalową bramę. Jestem zamknięta w zakonie, nie mam tam praw. Nie wyobrażacie sobie tego, nie wiem czy wydoroślałam tam, nie wiem. Wiem, że wystarczająco dużo wycierpiałam bo jestem przestraszona na śmierć. I co zrobią, gdy wrócę i zacznę pukać do tych drzwi. Co oni ze mną zrobią i wszystko co ten strach przeszywał moje serce. I już mówię co zrobiłam, ja nie miałam butów i rajstop na sobie ubranych od wielu lat. Co myślę, że kościół rzymsko-katolicki jest najbogatszym kościołem na świecie, ale pozwalają tym małym zakonnicom chodzić zimą i latem bez żadnych butów, bez żadnych klapek. Żyć w skrajnej biedzie. Zastanawiam się jak mogą na to pozwolić. Głodne jak jesteśmy, księża wyglądają dobrze i grubo, ale małe zakonnice ciągle są głodne. Czasem zastanawiam się jak oni mogą do tego dopuszczać. Pytasz, Charletta, co zrobiłaś, cóż powiem wam, chwyciłam tą wielką żelazną bramę i zaczęłam się wspinać. Co miałam innego zrobić? I na wysokości około 1, 20 metra była poprzeczka, jeśli się wespnę wystarczająco wysoko, aby położyć kolano na tej poprzeczce będę uratowana. I tak też zrobiłam, trzymałam jedno kolano na poprzeczce, ale tym razem nie mam już żadnej siły. I wiecie, co zrobiłam? Przełożyłam jedną stopę, potem przełożyłam drugą i zdałam sobie sprawę że mam trzy spódnice na sobie, one są razem spięte paskiem, sięgają moich kostek z przodu i z tyłu. W jaki sposób pokonam te ostre zakończenia. I pomyślałam, że nie mogę zejść na dół, bo nie mam tyle siły. Będę musiała skoczyć. Jeśli skoczę, złamię każdą kość, ponieważ miałam zniszczone ciało, oczywiście. I wiecie, myślałam co zrobić, podniosłam ubranie i owinęłam je wokół mojego ciała trzymałam je jedną ręką. I pomyślałam, muszę skoczyć. I wiecie, oni mają syreny w klasztorze i gdy mała zakonnica chce uciec i gdy ją złapią włączający syreny. I och, jeśli księża powiedzą wam że nie przychodzą do zakonów, to chciałabym abyście zobaczyli wtedy księdza. Znależlibyście ich wiele tam, i przychodzą szybko po tą zakonnicę, nie chcą aby wyszła, bo jeśli ona wyjdzie z tego zakonu, to opowie swoje świadectwo pewnego dnia. I powie co kryje się pod płaszczykiem klasztoru. Zapewniam was, że nie są zmuszane aby wyjść. A więc jestem na szczycie tej bramy i mam skoczyć. Poprostu nie dałam rady, moje ubrania zahaczyły się i wiszę tam, ale uwalniam się. I często to mówię, nie wiem jak wyglądam, nie wiem że mam siwe włosy, ale często mówię, że może w tamtym momencie moje włosy zrobiły się siwe. Może nigdy się nie dowiecie jak bardzo cierpiałam wisząc na tej bramie. Ta syrena może być włączona w każdej chwili i wtedy co oni mi zrobią. Byłam przerażona. A więc pomyślałam że rozruszam swoje ciało i zacznę się huśtać. Jeśli będę w stanie się wystarczająco wysoko, aby uchwycić ciuchy jedną ręką , może będę mogła sobie pomóc, co też zrobiłam. I drugą ręką chciałam odpiąć spinki z mojej spódnicy, i to pozwoliło mi wysunąć się spomiędzy nich. Wiecie, co się ze mną stało? Uderzyłam o ziemię. Byłam na zewnątrz, byłam nieprzytomna przez jakiś czas, nie wiem jak długo, nie ma możliwości aby to ustalić. Ale byłam pewna, że moje ramię zostało złamane w tym miejscu. Kość przecięła moje ciało, bo nie miałam mięśni. I pomyślałam, co teraz mam zrobić? Jestem na zewnątrz i dokąd mam iść? I gdzie myślicie że poszłam, nie jestem w Stanach Zjednoczonych. Jestem w innym kraju, i nie wiem jednej rzeczy o tym kraju. Gdy wzięli mnie tam, byłam za zasłoną. I oni wzięli mnie z tego wozu czy pociągu do zakonu, byłam za zasłoną że nie mogłam nic zobaczyć. I nie wiem gdzie się znajduję, nie wiem dokąd iść, nie wiem czy tam są jacyś ludzie, nie znam nikogo na świecie. Nie mam żadnych pieniędzy, jestem głodna, moje ciało jest słabe a ręka złamana, jestem teraz ranna. Co myślicie, gdzie poszłam? Powiem wam, że to jest coś nad czym się można zastanowić. Zaczęłam po prostu myśleć, uciekaj od tego zakonu! Zaczęłam oddalać się i liście były na ziemi, i zaczęły robić tyle hałasu. Byłam przestraszona, ale zaczęłam iść. I w końcu zapadł zmrok, nie było półmroku, nagle zaległa ciemność i wiecie, ja widziałam te budynki przy drodze. Pomyślałam, że wczołgam się do budy lub do kurnika, ale tam jest brudno, ale wczołguję się tam i csła się trzęsę, jestem przestraszona i leżę tam przez jakiś czas i zbieram się w sobie i mówię, muszę iść dalej w ciemności, bo jest dla mnie bezpieczniej, i podróżuję tej nocy, i następnego dnia. Schowałam się między deskami przy jakimś starym budynku. I cały dzień, wyobrażcie sobie siedzieć w tym gorącym miejscu i głodna jak wtedy byłam, ze złamanymi kośćmi. Wyobrażacie to sobie, nie nigdy nie będziecie tego wiedzieć. Ale ja wiem, i wiecie kolejnej nocy muszę iść, ponieważ muszę uciec z zakonu. Boję się zapukać do czyiś drzwi, pamiętajcie boję się, nie wiem czy zapukam do drzwi jakiegoś rzymskiego-katolika. Oni natychmiast mnie zgłoszą do księdza i zostanę zabrana z powrotem do zakonu. I ja już wolałabym, aby mnie zabili niż kazali mi tam wrócić. Więc nie zapukałam, ale szłam i szłam. I następnego dnia siedziałam w stogu siana i tego popołudnia, na trzeci dzień, przestraszyłam się, ponieważ ta ręka zaczęła puchnąć i musiałam przytrzymywać ją drugą ręką. I wszystkie moje palce zaczęłam sinieć i zdałam sobie sprawę, że wdarła się gangrena. I wiecie nie liczę że ktokolwiek coś dla mnie zrobi i zdaję sobie sprawę, że umrę jak szczur na poboczu drogi. To jest okropne uczucie, i pomyślałam co mam zrobić. Poprostu wstanę i może będę musiała do kogoś zapukać. I to właśnie zrobiłam. I pamiętam ten spacer, nie wiem jak daleki, zobaczyłam lampę, taką staroświecką, palącą się. Bardzo biedny dom, niepomalowany, bez wątpienia to byli biedni ludzie. A więc podeszłam do drzwi wejściowych i zapukałam. Podszedł do nich mężczyzna, który był raczej stary i zapytałam, proszę czy mogę dostać szklankę wody. I wiecie, ten człowiek poszedł po swoją żonę i Boże błogosław jej serce, ona była jak jedna z tych staroświeckich matek. Podeszła do drzwi i nie zapytała: Kim jesteś? I czego chcesz? Dzięki Bogu, jest wiele dobrych ludzi na tym świecie. Ta mała kobieta otworzyła drzwi. Czy chciałabyś wejść i usiąść? Czy wiecie, że to była najpiękniejsza muzyka jaką słyszałam w swoim życiu. Powinnam odpowiedzieć, że wejdę i usiądę. I ona przysunęła mi krzesło i ja usiadłam na nim. Pozwoliła mi usiąść. I wiecie ten dom był biedny, nie było dywanów na podłodze i obrusów na stole czy małych serwetek. Był tam piecyk w rogu z podłożonym ogniem i ta kobieta wlała trochę mleka na patelnię i je podgrzała, później mi je przyniosła. I wiecie, ja jestem głodna, nie mam żadnych manier, zapomniałam jak się należy zachowywać. Wiele rzeczy zapomniałam przez te 22 lata. I ja chwyciłam tą szklankę z mlekiem i nawet nie zdążyłam uśiąść, chwyciłam i nie puściłam. Jestem tak głodna, że myślałam iż zwariuję i natychmiast je wypiłam, i w momencie gdy dotarło do żołądka, oczywiście nie mogłam go zatrzymać. Straciłam je, nie piłam pełnego mleka przez 22 lata.Zrozumiecie dlaczego nie mogłam go przyjąć. I ona wiedziała co zrobić, poszła do kuchni i podgrzała trochę wody, położyła na palenisko i podgrzała trochę wody. I dodała cukru do tej wody i przyniosła ją do mnie. I usiadła i podawała mi ją łyżeczką, wypiłam wszystko, och to było dobre. Nie było zwrócone. I wtedy tatuś podszedł do mnie i mówi: Teraz powiedz nam kim jesteś, skąd przyszłaś. Zaczęłam płakać, byłam przestraszona. Powiedziałam: Uciekłam z zakonu i nie chcę tam wracać. I ona zapytała: Co ci się stało? Moja ręka leżała na stole. I powiedziałam: Starałam się pokonać bramę i upadłam, i się zraniłam. I wiecie, on powiedział, musimy wezwać lekarza. I błogosławię wasze słodkie życie, wtedy dopiero zaczęłam panikować. Wstałam z taboretu, zaczęłam biec w kierunku wyjścia, ale oni mi nie pozwolili. Powiedział: Poczekaj chwileczkę, nie pozwolimy cię skrzywdzić. Ty potrzebujesz pomocy. Powiedziałam: Nie mam pieniędzy, nie mam tu żadnych osób. Ja zapłacę wszystkie rachunki za lekarza. Ja byłam po prostu w potwornym stanie, jeśli chcecie wiedzieć. Ten człowiek powiedział mi: Idę po lekarza, ten człowiek nie jest rzymskimkatolikiem, tak jak ja. Ten człowiek nie nie ma samochodu, ale zaprzągł swojego konia i przejechał 9 mil, aby dostać się do lekarza. Lekarz przyjechał własnym samochodem igdy dotarł na miejsce przyszedł prosto do tego człowieka. I gdy lekarz wszedł do środka, zaczął chodzić wokół mnie. On po prostu chodził na około i przeklinał. Może nie zdawał sobie sprawy jaki to miało wpływ na mnie. Gdy ten lekarz spojrzał na mnie, oczywiście był zły. Był wściekły bo patrzył na coś, co powinno być istotą ludzką. I ja nawet nie wyglądałam jak człowiek, byłam w strasznym stanie. Ale ostatecznie się uspokoił i podszedł do mnie, powiedział: Muszę zabrać cię do szpitala dziś na noc. Och, ja zaczęłam panikować. Ja nie chcę iść, proszę nie karz mi iść. Potem ostrożnie usiadł i wziął moją dłoń i zaczął mówić: Nie pozwolę ciebie skrzywdzić. Musisz otrzymać pomoc. I ja chcę tobie pomóc. Ten człowiek zabrał mnie do szpitala tego wieczora, to wtedy dowiedziałam się ile ważę. On zważył mnie i ważyłam 40 kg., obecnie ważę 80 kg. I wtedy, wiecie wzięli mnie na operację. Oczywiście oni chcieli zmniejszyć opuchliznę i zapalenie w mojej ręce, aby mogli coś zrobić. Zajęło to mi 12, 13 dni i wtedy zaczęli, oczywiście musieli na nowo je złamać i włożyć ją w gips. Bardzo cierpiałam. Ale wiecie, pewnego dnia, nadszedł czas wypisu ze szpitala. Do kogo mnie wypuścili? Błagałam ich, aby pozwolili mi iść do tych starszych ludzi aby zostać z nimi, bo oni byli dobrzy dla mnie i ufałam im. I lekarz myślał, aby wziąć mnie do siebie do domu. Ja spędziłam w szpitalu 5, 5 miesiąca. I oni wzięli mnie do siebie, i zostałam tam przez jakiś czas. I wtedy jednego dnia ten sam doktor napisał list, i wiecie co napisał w tym liście. Ja to sprawdziłam. Napisał, że ludzie poszli i kupili mi walizkę i dali mi jakieś ubrania. On miał przyjechać po mnie pewnego dnia. Powiedział: Znajdę twoich ludzi. Wiecie, ten lekarz jest dla mnie obcy, ale dziękuję Bogu że ma takich mężczyzn i kobiety, nie są tacy samolubni, którzy chcą użyć swoich pieniędzy, które Bóg pozwolił im posiadać, by pomóc tym którzy nie są takimi szczęściarzami. On wydał sporo pieniędzy na mnie. Byłam w tym szpitalu 5, 5 miesiąca. I mówię szczerze, wydano bardzo dużo pieniędzy na mnie, on zapłacił rachunki. Jak to doceniam! Och, i ten cenny lekarz, on wziął odzież dla mnie, walizkę i wszystko było gotowe. I przyszedł dzień, gdy przyjechał. Ten lekarz wziął mnie do pociągu, odstawił mnie do pociągu i dał osobę do opieki. Znalazł ludzi dla mnie. Spędziłam dużo czasu w autopusach, pociągach i na statku. Jednego dnia, on załatwił mi vizę abym mogła wrócić do USA. I miałam zawsze przy sobie opiekę bo oni nie ufali nikomu, nie chcieli abym podróżowała sama, ponieważ musiałam żyć w podziemiu tyle czasu. I jednego dnia wypowiedzieli w pociągu nazwę miejscowości, z której pochodziłam. Gdzie moja mamusia i tatuś mieszkali. I wiecie, ja wiedziałam gdzie mieszkała moja mamusia i tatuś. I ja wybiegłam z tego pociągu i pobiegłam prosto do tego domu. Pięć domów na krzyż, małe miasteczko. I gdy zadzwoniłam dzwonkiem, mój tatuś podszedł do drzwi, i wiecie, spojrzałam na jego twarz, nie znałam go. I ponieważ go nie znałam, zapytałam czy wie, gdzie mieszka mój ojciec. A on zapytał: Kim jesteś? Jak się nazywasz? I ja powiedziałam swoje imię, ja nie dałam mu mojego kościelnego imienia, dałam mu moje nazwisko rodowe. I ten mężczyzna spojrzał na mnie i oczcywiście to było jego nazwisko i on zapytał: Kim ty jesteś? Mój ojciec oczywiście mnie nie znał. I ten człowiek otworzył drzwi i wpuścił mnie do środka. Zapytałam: Tato, czy matka żyje? Bo nie widziałam nic na jej temat, zabrał mnie aby ją zobaczyć.I oto tam tam była, siedem i pół roku leżała tam z okropnym, okropnym upośledzeniem. I oczywiście ona mnie nie znała, ani ja nie znałam jej. Oni położyli mnie do szpitala na kolejne 3 miesiące, ale mój ojciec zapłacił wszystkie rachunki. I zwrócił wszystkie koszty lekarzowi, temu lekarzowi w innym kraju, zwrócił pieniądze wszystkim ludziom. To wszystko było wspaniałe. I pewnego dnia, gdy moje ciało było wystarczająco silne, ponieważ jestem tutaj w Stanach Zjednoczonych. To zajęło dużo czasu, parę lat. Jestem pielęgniarką, przystąpiłam do egzaminów aby zostać pielęgniarką. I wiecie co Bóg uczynił, pozwolił kobiecie przyjść do tego poszczególnego szpitala. To był rzymsko-katolicki szpital. Ta kobieta była pastorem Kościoła Bożego. Ona tam przyszła, (W denominacyjnych kościołach, często się zdarza, że pastorami są kobiety, wbrew temu co Bóg na ten temat mówi w Biblii że tylko mężczyżni mogą być przez Boga wybierani do tego zadania, przykład: 1 Tym. 3 rozdz. i Tytusa 1, i 2. rozdz. Wyznaniowe kościoły z katolickim na czele Biblii nie są posłuszni), i ja pomyślałam jakie to dziwne. Zaraz za rzeką Misisipi znajdowały się dwa wspaniałe szpitale. I ona mieszka w jednym z tych miast, właśnie tam trzy miasta połączone razem. I dlaczego pod słońcem, ona przyszła do tego rzymsko-katolickiego szpitala. Dlaczego, bo myślę że Bóg ma swoją rękę nad tym zawsze. I wiecie lekarz mówi mi, chcę tobie przydzielić specjalne zadanie, i ja poszłam do tego pokoju przygotować tę kobietę do operacji. I słyszę jak się modli, i wiecie co, ja zostałam prywatną pielęgniarką tej kobiety. Jej specjalną pielęgniarką. Po tym jak opuściła szpital wróciła do domu i ja zostałam jej specjalną pielęgniarką w domu.I ta kobieta zapytała mnie, czy chciałabym iść z nią do kościoła. I wiecie żyłam w jej domu wystarczająco długo aby usłyszeć jej modlitwy. Żyłam w tym domu dostatecznie długo, aby czytać jej Biblię. I robię to, bo jestem jej pielęgniarkąi robię o co mnie poprosi. Ja nigdy nie czytałam Biblii wcześniej, przez całe moje życie i ona wyszukuje wersety, a ja czytam je jej. I wiecie, jak tylko czytam Słowo Boże, Bóg zaczął mnie prowadzić.I wreszcie ona zapytała czy chciałabym z nią iść do kościoła. I poszłam do kościoła z tą kobietą. I usiadłam tam, i usłyszałam Ewangelię pierwszy raz w moim życiu. I wiecie co, ja poszłam tam trzy wieczory pod rząd. I to było naprawdę piękne. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie słyszałam i cały czas oona mówiła mi o planie Zbawienia. Mówiła mi o Bogu, że ja potrzebuję Boga, aby być zbawionym. I oczywiście wierzyłam jej. Wiecie co ja robię każdej nocy gdy wracałam z kościoła do tej kobiety, mówię jej, połóż się do łóżka, ale pozwól mi iść do piwnicy. Kładłam moją Biblię na krześle i zaczęłam testować Boga. Boże jeśli jesteś tym, co kaznodzieja mówił. Czy słyszałeś Boże. I mówiłam Bogu wszystko co pamiętam co mówił ten kaznodzieja. I mówiłam, Boże ty słyszałeś każde słowo, i teraz jeśli jesteś Bogiem, a Biblia jest Słowem Bożym i jeśli jesteś prawdziwy, to chcę mieć co mają tamci ludzie. Ale jeśli nie jesteś Bogiem i Słowo Boże nie jest twoim słowem, wtedy proszę cię Boże nie dawaj mi tego co mają ci ludzie. Pozwólcie, że wam powiem, ja wyzywałam Boga, poddawałam Go testom. Bóg nie jest tobie nic winny, w przeciwnym wypadku nie byłby Bogiem, nie martwcie się. I każdej nocy kontynuowałam to, cztery, pięć nocy, również nie jem wtedy. Nie mogłam spać i straciłam swój apetyt. Oczywiście straciłam dużo wagi. Wiecie, to było przerażające. Wróciłam do kościoła i zobaczyłam czyste, niebieskie niebo, w trakcie tego nabożeństwa. I ja wstałam ze swojego krzesła i z podniesionymi rękami do nieba, zaczęłam biec do kolejki. I zostałam tam całą noc, płacząc do Boga wybacz mi wszystkie moje grzechy.Byłam grzesznikiem, mam na myśli to że spotkałam tam Boga i to było wspaniałe. Była tam kałuża pełna wody na podłodze, żałowałam wszystkiego co uczyniłam w tym zakonie. Ukradłam ziemniaki, ukradłam chleb, mówiłam kłamstwa, wyzywałam matkę przełożoną pod nosem. I chcę wam powiedzieć że Bóg mnie tam spotkał i wybaczył mi każdy grzech, który miałam w swoim życiu. I jak dziękuję Mu i wielbię Go. Wielbię Jego wspaniałe imię. Bóg był bardzo dobry dla mnie, bardzo dla mnie. Wróciłam do kościoła. Bóg ochrzcił mnie Duchem Świętym. Pozwólcie że wam powiem, że Bóg znaczy więcej dla mnie, niż całe materialne bogactwo które macie w tym mieście. Wolę mieć Jezusa niż cokolwiek co możesz mieć, ponieważ jest On moim najlepszym przyjacielem jakiego kiedykolwiek znałam. Mogę powiedzieć Mu wszystko co chcę, i On nie zawoła ciebie i nie powie, co Mu powiedziałam. (Zakonnice w zakonie donosiły do matki przełożonej, jedna na drugą, aby się jej przypodobać). Mogę usiąść u Jego stóp i opowiedzieć Mu każdy dzień mojego życia i powiedzieć Mu: Jezu kocham Cię, Jezu kocham Cię. I każdy sekret mojego serca, mogę przedłożyć Jemu.I nie martwię się, że zawoła ciebie i powie co Jemu powiedziałam. Jest najlepszym przyjacielem jakiego mogłabym mieć. Jest w stanie zbawić ciebie. Jest w stanie cię wyprowadzić, jest w stanie uwolnić cię od rzeczy tego świata, uwolnić cię abyś poznał Jego cenne imię. Mam wspaniałego Boga. Kocham Go doskonale. Wolę mieć Jezusa niż cokolwiek co możecie mieć. Bóg jest prawdziwy w moim życiu, naprawdę wspaniały. Jak Bóg wyprowadził mnie z zakonu, módlcie się za mnie. Potrzebuję dużo modlitw. Będę szła w miejsca, gdzie będę rozmawiała z rzymskimi-katolikami. Muszę dużo wycierpieć, ale chcę cierpieć dla Jezusa, abym mogła powiedzieć komuś o Nim, i powiedzieć moje świadectwo, aby inne małe dziewczynki zostały ocalone od klasztoru. A więc módlcie się za mnie. Niech was Bóg błogosławi. . A więc co myślicie, powiedziałem wam na początku, że to będzie bardzo dobra rzecz. Przypominam, że będzie dostępna książka o jednym zakonniku, która była zakazana. ZGODA NA KOPIOWANIE I NA ROZPOWSZECHNIANIE JAK NAJDALEJ. Tekst podany kursywą, jest dodany przez przepisującego z nagrania w języku

angielskim z napisami po polsku.






Prof Walter Veith - Totalny atak 11 - 36 ,,Tajemnica tajemnych stowarzyszeń,,

Prof Walter Veith - Totalny atak 11 - 36 ,,Tajemnica tajemnych stowarzyszeń,,







Prof Walter Veith - Totalny atak 12 - 36 ,,Tajne agendy,,

Prof Walter Veith - Totalny atak 12 - 36 ,,Tajne agendy,,